Donald Tusk w kampanii wyborczej zapowiadał, że tuż po przejęciu władzy od PiS pojedzie do Brukseli, by odblokować środki z KPO dla Polski. Chodzi o niebagatelną łączną kwotę 57 mld euro. Jednak jak donosi "Rzeczpospolita", lider PO będzie miał jednak duży problem. Chodzi o kalendarz.
Jeśli prezydent Andrzej Duda powierzy misję tworzenia rządu politykowi z PiS, znacząco opóźni to dojście dotychczasowej opozycji do władzy i zaprezentowanie jej pomysłów ws. KPO. "Chodzi nie tylko o ewentualne kilka tygodni opóźnienia, ale przekroczenie kluczowych dat w procesie podejmowania decyzji przez KE" - pisze "Rzeczpospolita". Warunkiem wypłacenia pierwszej transzy unijnych środków jest wypełnienie tzw. kamieni milowych, a jednym z najważniejszych wśród nich jest reforma systemu dyscyplinarnego sędziów. Jednym z wymogów reformy była likwidacja Izby Dyscyplinarnej, i tak się stało. Problem jest z dwoma innymi wymogami, czyli przywróceniem do orzekania sędziów ukaranych wcześniej przez Izbę Dyscyplinarną oraz niekaranie sędziów, którzy w swoich orzeczeniach odwołują się wprost do prawa UE. "Te dwa ostatnie warunki są zapisane w nowelizacji ustawy, którą prezydent Duda wysłał do Trybunału Konstytucyjnego i tam utknęła. Nowy rząd będzie więc musiał ten sam cel - reformę systemu dyscyplinowania sędziów - osiągnąć w inny sposób" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Mogłoby się to udać, gdyby nowy rząd porozumiał się z Komisją Europejską w kwestii zmiany "kamieni milowych". Jest to możliwe w oparciu o unijne rozporządzenie, które pojawiło się przy okazji aktualizacji KPO, bo rząd PiS wystąpił o dodatkowe pożyczki w ramach programu. Przeszkodą w tej układance jest jednak data 21 listopada, bo do tego właśnie dnia do tego dnia Komisja Europejska musi wydać rekomendację w sprawie "decyzji o rozszerzonym programie pożyczkowym". Jeśli zatem do 21 listopada Krajowy Plan Odbudowy nie zostanie zmieniony, potem będzie to o wiele trudniejsze.
"W poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie europosłowie PO Andrzej Halicki i Jan Olbrycht przyznali, że środki z KPO trzeba uruchomić najpóźniej do lutego 2024 r., w przeciwnym razie pieniądze te przepadną, bo reformy i inwestycje w ramach funduszu odbudowy przewidziane są do 2026 r" - czytamy w serwisie jedennewsdziennie.pl.
Wszystkie inwestycje finansowane z unijnego Funduszu Odbudowy muszą zostać zakończone i rozliczone do 31 sierpnia 2026 r. A mowa o niebagatelnych pieniądzach - około 22,5 mld euro dotacji i 34,5 mld euro pożyczek. A przynajmniej o tyle pod koniec sierpnia zawnioskował rząd Morawieckiego, modyfikując tym samym poprzedni plan KPO (ponad 23,8 mld euro w bezzwrotnych grantach i około 11,5 mld euro w tanich pożyczkach). Jeśli ten nowy zostanie zatwierdzony, to dodając jeszcze do tego ok. 2,76 mld zł dotacji z programu REPowerEU (na sfinansowanie dodatkowych inwestycji energetycznych) daje to blisko 60 mld euro, czyli obecnie ok. 266 mld zł - pisze Mikołaj Fidziński. Czytaj więcej na ten temat TUTAJ.