Donald Tusk poleciał do Brukseli ws. KPO. Ale ma jeden duży problem

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej i, prawdopodobnie, premier nowego rządu, poleciał rejsowym samolotem do Brukseli. Donald Tusk ma spotkać się tam z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i przewodniczącą europarlamentu Robertą Metsolą. Lider PO będzie m.in. chciał poruszyć kwestię odblokowania środków z KPO dla Polski. Kiedy mogłyby do nas trafić?
Donald Tusk
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk w kampanii wyborczej zapowiadał, że tuż po przejęciu władzy od PiS pojedzie do Brukseli, by odblokować środki z KPO dla Polski. Chodzi o niebagatelną łączną kwotę 57 mld euro. Jednak jak donosi "Rzeczpospolita", lider PO będzie miał jednak duży problem. Chodzi o kalendarz. 

Zobacz wideo Bartosz Arłukowicz: Jeden dzień na odblokowanie KPO? To była przenośnia polityczna

"Kamienie milowe"

Jeśli prezydent Andrzej Duda powierzy misję tworzenia rządu politykowi z PiS, znacząco opóźni to dojście dotychczasowej opozycji do władzy i zaprezentowanie jej pomysłów ws. KPO. "Chodzi nie tylko o ewentualne kilka tygodni opóźnienia, ale przekroczenie kluczowych dat w procesie podejmowania decyzji przez KE" - pisze "Rzeczpospolita". Warunkiem wypłacenia pierwszej transzy unijnych środków jest wypełnienie tzw. kamieni milowych, a jednym z najważniejszych wśród nich jest reforma systemu dyscyplinarnego sędziów. Jednym z wymogów reformy była likwidacja Izby Dyscyplinarnej, i tak się stało. Problem jest z dwoma innymi wymogami, czyli przywróceniem do orzekania sędziów ukaranych wcześniej przez Izbę Dyscyplinarną oraz niekaranie sędziów, którzy w swoich orzeczeniach odwołują się wprost do prawa UE. "Te dwa ostatnie warunki są zapisane w nowelizacji ustawy, którą prezydent Duda wysłał do Trybunału Konstytucyjnego i tam utknęła. Nowy rząd będzie więc musiał ten sam cel - reformę systemu dyscyplinowania sędziów - osiągnąć w inny sposób" - czytamy w "Rzeczpospolitej".

21 listopada - nieprzekraczalny termin

Mogłoby się to udać, gdyby nowy rząd porozumiał się z Komisją Europejską w kwestii zmiany "kamieni milowych". Jest to możliwe w oparciu o unijne rozporządzenie, które pojawiło się przy okazji aktualizacji KPO, bo rząd PiS wystąpił o dodatkowe pożyczki w ramach programu. Przeszkodą w tej układance jest jednak data 21 listopada, bo do tego właśnie dnia do tego dnia Komisja Europejska musi wydać rekomendację w sprawie "decyzji o rozszerzonym programie pożyczkowym". Jeśli zatem do 21 listopada Krajowy Plan Odbudowy nie zostanie zmieniony, potem będzie to o wiele trudniejsze. 

"W poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie europosłowie PO Andrzej Halicki i Jan Olbrycht przyznali, że środki z KPO trzeba uruchomić najpóźniej do lutego 2024 r., w przeciwnym razie pieniądze te przepadną, bo reformy i inwestycje w ramach funduszu odbudowy przewidziane są do 2026 r" - czytamy w serwisie jedennewsdziennie.pl.

Miliardy euro z KPO

Wszystkie inwestycje finansowane z unijnego Funduszu Odbudowy muszą zostać zakończone i rozliczone do 31 sierpnia 2026 r. A mowa o niebagatelnych pieniądzach - około 22,5 mld euro dotacji i 34,5 mld euro pożyczek. A przynajmniej o tyle pod koniec sierpnia zawnioskował rząd Morawieckiego, modyfikując tym samym poprzedni plan KPO (ponad 23,8 mld euro w bezzwrotnych grantach i około 11,5 mld euro w tanich pożyczkach). Jeśli ten nowy zostanie zatwierdzony, to dodając jeszcze do tego ok. 2,76 mld zł dotacji z programu REPowerEU (na sfinansowanie dodatkowych inwestycji energetycznych) daje to blisko 60 mld euro, czyli obecnie ok. 266 mld zł - pisze Mikołaj Fidziński. Czytaj więcej na ten temat TUTAJ.

.
..
Więcej o: