Człowiek prezydenta Andrzeja Dudy zrezygnował z pracy. Wybrał sejmową ławę zamiast posady w banku

Paweł Sałek zrezygnował z posady w zarządzie banku. Doradca prezydenta Andrzeja Dudy będzie teraz więcej czasu spędzał w sejmowych ławach, niż w biurach banku. W październikowych wyborach zdobył bowiem mandat z list PiS.
Paweł Sałek
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl

Bank Ochrony Środowiska poinformował w środę 25 października, że Paweł Sałek złożył rezygnację z posady członka rady nadzorczej. Sałek nie poinformował, co było przyczyną jego decyzji. Można jednak podejrzewać, że chce się skupić na pracy parlamentarnej. Paweł Sałek w tegorocznych wyborach startował bowiem z list PiS i dostał się do Sejmu. Z 4. miejsca w okręgu wyborczym numer 10, który obejmuje m.in. Piotrków Trybunalski i Skierniewice uzyskał 15,2 tys. głosów.

Zobacz wideo Czy CPK jest nam naprawdę potrzebne?

Paweł Sałek, doradca prezydenta Andrzeja Dudy, odchodzi z banku 

Sałek w radzie nadzorczej BOŚ zasiadał od 2019 roku. Bank ten nie jest przypadkowy, bo polityk pełni funkcję doradcy prezydenta Dudy w zakresie ochrony środowiska, polityki klimatycznej oraz zrównoważonego rozwoju. Wcześniej był natomiast wiceministrem środowiska i zajmował się polityką klimatyczną. Jeszcze wcześniej pracował jako wiceprezes zarządu i dyrektor ds. techniczno-eksploatacyjnych w Radomskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej RADPEC SA. 

Karierę polityczną zaczynał w 2002 roku jako radny gminy Maków w powiecie skierniewickim. Ponadto w latach 2018-2023 był radnym Sejmiku Województwa Łódzkiego. W sierpniu WP pisała o tym, że Sałek w 2022 roku zarobił pół miliona złotych. Najwięcej, bo 210 tys. zł otrzymał za pracę w Kancelarii Prezydenta.

Sałek w Polskim Radiu

We wtorek 24 października Paweł Sałek był gościem Polskiego Radia 24, gdzie odpowiadał na pytania o politykę. Mówił m.in. że Polska nie może sobie pozwolić na rezygnację z wydobycia węgla w Turowie i działania pobliskiej elektrowni. Odniósł się w ten sposób do planów zmiany unijnych traktatów, które miałby oddać instytucjom unijnym część kompetencji środowiskowych leżących do tej pory w gestii państw członkowskich. Przypomniał, że niedawno Bartosz Arłukowicz z Koalicji Obywatelskiej mówił o konieczności wykonania wyroku sądu wobec kopalni Turów. "To znaczy, że 7 procent energii nie będzie w polskim systemie energetycznym? Że ta instalacja, która odpowiada za stabilizację sieci elektroenergetycznych także w Czechach, w Niemczech czy Austrii ma przestać funkcjonować? Że Bogatynia znowu będzie miała problem z dostawami ciepła?" - mówił Paweł Sałek.

Mówił też, że proponowane zmiany traktatowe w Unii Europejskiej oddadzą dużą część kompetencji w ręce instytucji unijnych. Podkreślił, że przeciwstawienie się tym tendencjom jest ważne ze względu na byt Polski jako niezależnego państwa narodowego. Sałek wskazał, że zmiana traktatów unijnych będzie dotyczyła między innymi kwestii środowiska i obronności. Podał przykład między innymi polskich rybaków, którzy będą musieli uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na połów śledzi w Bałtyku. "Tak samo w przyszłości będzie decydować o tym, jak mamy się bronić w ramach wielkiego organizmu państwowego, jakim będzie Unia Europejska - czy mamy się bronić na linii Wisły, czy na linii Bugu. Poza tym zmiany traktatowe idą w tym kierunku, żeby skreślić zapisy, które mówią o tym, że władztwo nad gruntami należy do państwa członkowskiego" - mówił Paweł Sałek. 

Więcej o: