16-letnia Marysia z Lubna (woj. lubuskie) sprzedawała latem 2023 lotu wiśnie, które zebrała w sadzie swojego dziadka. Aby zdobyć pieniądze na szkolną wycieczkę, nastolatka postanowiła sprzedawać owoce na stoisku przed sklepem należącym do dziadka. Po dwóch dniach 16-latka została skontrolowana przez urzędniczki sanepidu oraz policyjny patrol. Główny Inspektorat Sanitarny przekonywał wówczas, że podobne kontrole przeprowadzono tego samego dnia w całym rejonie, czemu zaprzeczyły ustalenia "Gazety Wałeckiej". Na podstawie pisma przekazanego redakcji przez wałecki sanepid wynika, że ktoś nasłał kontrolę na nastolatkę.
Pracownice sanepidu po przeprowadzonej kontroli zdecydowały się ukarać ojca 16-latki mandatem w wysokości 100 zł, ponieważ to on reprezentował niepełnoletnią córkę. Uznano wówczas, że nastolatka powinna mieć aktualną książeczkę zdrowia do celów sanitarno-epidemiologicznych. Jednak mężczyzna go nie przyjął, a sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Wałczu. Obrońca mężczyzny domagał się jego uniewinnienia, natomiast oskarżyciel po zmianie kwalifikacji kary żądał pouczenia ojca 16-latki. 27 października sąd wydał wyrok w sprawie i uznał, że mężczyzna jest niewinny.
- Pani sędzia uniewinniła obwinionego, bo nie prowadzi on żadnej firmy i nikogo nie zatrudniał, gdyż córka za zgodą rodziców sprzedawała wiśnie, które sama zerwała z sadu dziadka przed jego sklepem w Lubnie - przekazał adwokat ojca nastolatki Jan Kazimierz Adamczyk cytowany przez "Głos Koszaliński".
- W grę więc w ogóle nie wchodził artykuł, z którego sanepid wystąpił o ukaranie - dodał mecenas. - Mam nadzieję, że to orzeczenie będzie wskazówką dla innych sanepidów, aby odstąpiły od akcji represyjnych wobec obywateli i prób ich karania bez jakiejkolwiek podstawy, tak jak było to np. w pandemii - dodał Jan Kazimierz Adamczyk. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne. - Po kilku miesiącach głębokiego stresu czujemy w końcu ulgę i spokój - przekazała w rozmowie z "Gazetą Wałecką" mama 16-letniej Marysi.
Do sądu sprawę skierował wałecki powiatowy inspektor sanitarny Karol Subocz. Wnioskowano wówczas o ukaranie ojca nastolatki karą finansową za brak badań lekarskich uprawniających do handlu żywnością. Wcześniej mężczyzna nie przyjął mandatu i napisał odwołanie do sanepidu, twierdząc, że nie zatrudnił córki, a ta sprzedawała owoce za zgodą rodziców.
Po przeprowadzonej kontroli oraz nagłośnieniu sprawy 9 września Główny Inspektorat Sanitarny przekazał, że podjęte podczas kontroli 16-latki środki "nie były współmierne do przewinienia". W związku z tym Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Wałczu wnioskował o "zastosowanie łagodniejszego środka, jakim jest pouczenie" w prowadzonym już postępowaniu sądowym. "Zdecydowano także o oddelegowaniu do pełnienia innych obowiązków kontrolerów bezpośrednio uczestniczących w tej sprawie" - podał GIS.
Matka nastolatka przekazała, że jej córka sprzedawała owoce, aby pokonać swoją nieśmiałość i zarobić na wycieczkę. - Przygoda z pierwszą pracą tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że lepiej się nie wychylać, nie starać, że łatwiej jest brać pieniądze od rodziców. Była to dla niej praktyczna lekcja przedsiębiorczości - przekazała matka 16-latki, cytowana przez "Gazetę Wałecką".