Obniżka o 25 punktów bazowych, do 5,50 proc. - taki los prawdopodobnie spotka w środę główną stopę procentową NBP. Taki przynajmniej jest konsensus prognoz ekonomistów. Rada Polityki Pieniężnej ogłosi swoją decyzję po południu (niestety, nie wiadomo o której godzinie).
Zdaniem ekonomistów, głównym argumentem dla RPP za trzecią z rzędu obniżką stóp (po -75 punktów bazowych we wrześniu i -25 pb w październiku) będzie duży spadek październikowej inflacji. Wyniosła ona 6,5 proc. rok do roku, wobec 8,2 proc. we wrześniu.
Z drugiej strony, sensacją nie byłaby też decyzja o pozostawieniu stóp na dotychczasowym poziomie 5,75 proc. - choćby ze względu właśnie na to, że w poprzednich dwóch miesiącach już dość mocno poluzowano politykę pieniężną.
Wokół decyzji RPP są jeszcze co najmniej dwa znaki zapytania. Pierwszy to reakcja na wynik wyborów i fakt, że nowy rząd utworzy (wszystko na to wskazuje) dotychczasowa opozycja. Nie chodzi nawet o żadne złośliwości od RPP, ale o ryzyko zmiany polityki fiskalnej rządu, na które może chcieć reagować Rada. Wydaje się, że na takie rozważania i decyzje po stronie RPP przyjdzie jeszcze czas, gdy wyklaruje się nowy rząd i jego plany, ale być może Rada będzie to brała pod uwagę już teraz.
Zakończenie kampanii przedwyborczej może przyczynić się do zmian w 'funkcji reakcji' RPP, zmniejszając znaczenie bieżącej inflacji, a zwiększając znaczenie (mniej korzystnych) przyszłych trendów cenowych. Ponadto decydenci mogą dyskontować wpływ luźnej polityki fiskalnej na przyszłoroczną inflację. Tym bardziej, że czynnik ten powinien zostać uwzględniony w publikowanej w listopadzie nowej projekcji makroekonomicznej NBP
- komentują ekonomiści banku Citi Handlowego.
W podobnym tonie wypowiadają się analitycy Goldman Sachs. "Ponieważ dokonano znacznego poluzowania polityki pieniężnej przed wyborami, uważamy, że są mocne argumenty za przerwą na ocenę sytuacji, zwłaszcza że inflacja i wzrost płac pozostają wysokie" - piszą.
Drugi znak zapytania to właśnie wspomniana przez Citibank najnowsza projekcja inflacyjna ekonomistów NBP, z którą zapozna się Rada. Pokazuje ona prognozy zwykle za dwa lata do przodu. Powinna być ważnym drogowskazem dla członków RPP w ich decyzjach. Gdyby okazało się na przykład, że najnowsze prognozy dla inflacji są gorsze niż w poprzedniej projekcji (lipcowej), powinien to być argument dla Rady za ostrzejszą od planowanej polityką pieniężną. Na to się jednak raczej nie zanosi.
Naszym zdaniem, średnioterminowa prognoza inflacji nie ulegnie istotnym zmianom w porównaniu do ścieżki przedstawionej w prognozie z lipca. Tym samym, projekcja zapewne nadal wskaże, że inflacja znajdzie się poniżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego (tj. 3,5 proc. rok do roku) w drugiej połowie 2025 r.
- komentują jednak ekonomiści Credit Agricole.
W czwartek o godzinie 15:00 odbędzie się comiesięczna konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego.
W grudniu już prawdopodobnie RPP nie zdecyduje się na obniżkę stóp. Oczywiście, wszystko się może zdarzyć, ale zwykle Rada nie podejmuje takich decyzji na koniec roku.
Otwarte pozostaje pytanie co dalej ze stopami. W niedawnej Ankiecie Makroekonomicznej NBP konsensus prognoz na za rok mówił o około 5 proc., choć oczywiście są i prognozy bardziej i mniej optymistyczniejsze. Wiele będzie zależało od inflacji. Obecne prognozy ekonomistów wskazują, że w końcówce 2023 r. i w 2024 r. inflacja wejdzie w tryb "płaskowyżu" - czyli nie będzie już wyraźnie spadać, mogą zdarzać się wręcz wzrosty. Dlatego np. ekonomiści Credit Agricole przewidują, że listopadowa obniżka stóp (o ile nastąpi) będzie ostatnią na ponad rok - w grudniu i całym 2024 r. stopy mają już pozostawać bez zmian.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: