Policja "robi w bambuko" protestujących przewoźników. Pomaga ukraińskim ciężarówkom ominąć strajk

Polska policja przeprowadza eskorty ukraińskich ciężarówek na granicę w Korczowej trasą, na której obowiązuje zakaz wjazdu dla samochodów ciężarowych - podało RMF 24. Konwoje omijają strajk zorganizowany przez polskich przewoźników. - Zostaliśmy odstawieni na boczny tor - mówił przewodniczący protestu.
Strajk ostrzegawczy polskich przewoźników na obwodnicy Warszawy (22.03.2023)
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Jak ustaliło RMF 24, polska policja wyprowadza ukraińskie ciężarówki z dwóch parkingów buforowych zlokalizowanych w Młynach i Hruszowicach, a następnie eskortuje je autostradą A4 bezpośrednio do przejścia granicznego Korczowa-Krakowiec (woj. podkarpackie). Konwoje prowadzone przez funkcjonariuszy liczą po 25 pojazdów ciężarowych.

Zobacz wideo Banki centralne na potęgę kupują złoto do swoich rezerw. Notowanie kruszcu coraz wyższe

Policja "zrobiła w bambuko" polskich przewoźników. Protest w Korczowej nie ma już racji bytu

Autostrada A4 przeznaczona jest dla samochodów osobowych. Jeszcze do niedawna, za sprawą zakazu wjazdu, kierowcy ciężarówek, którzy zmierzali do granicy z Ukrainą, korzystali z drogi nr 94. Trasa ta została jednak zablokowana przez protest polskich przewoźników. Z powodu strajku ukraińskie samochody ciężarowe zmuszone były czekać w długiej kolejce na wyjazd z Polski. Niespodziewanie policja rozpoczęła akcję eskortowania ciężarówek z Ukrainy, tym samym zezwalając na ich wjazd na autostradę A4. - Z nieoficjalnych informacji wiem, że powstał jakiś sztab kryzysowy, który wydał takie polecenie policji, aby takie coś wprowadziła - przekazał w rozmowie z RMF 24 Tomasz Borkowski, członek Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu oraz przewodniczący strajku w Korczowej.

Jak twierdzi Borkowski, funkcjonariusze nie uprzedzili organizatorów protestu przed rozpoczęciem akcji wyprowadzania ukraińskich przewoźników. Działania służb sprawiły, że blokada polskich przewoźników nie spełnia już swojej roli. - Zrobiono nas w bambuko - ocenił. Przewodniczący strajku podkreślił również, że jego uczestnicy poszli już na ustępstwa i pozwolili na przejazd pięciu zamiast jednej ciężarówki na godzinę. - Do tej pory zachowywaliśmy się bardzo grzecznie i pokojowo i nadal uważamy, że tak to powinno wyglądać, ale nie będę ukrywał, że chłopaki, które tam marzną w jesiennej pogodzie, są bardzo zirytowani zaistniałą sytuacją. Zostaliśmy odstawieni na boczny tor - skwitował.

Strajk na granicy z Ukrainą. Polscy przewoźnicy "dotknięci mesjanistyczną wschodnią polityką PiS-u"

Protest polskich przewoźników trwa od poniedziałku, 6 listopada i obejmuje kilka przejść granicznych na terenie różnych województw. Pracownicy branży transportowej domagają się wprowadzenia zezwoleń komercyjnych dla ukraińskich przewoźników, z pominięciem transportów o charakterze pomocy humanitarnej i zaopatrzenia wojskowego. Przedstawiciele polskiego sektora transportu czują się poszkodowani również za sprawą braku konieczności wykonywania kontroli w ukraińskich firmach, które powstały po wybuchu wojny na Ukrainie. Uczestnicy strajku chcą zawieszenia ich licencji. - Wszyscy ci ludzie są dotknięci mesjanistyczną wschodnią polityką PiS-u, która oddaje ostatnią koszulę naszym kosztem - cytuje słowa Krzysztofa Bosaka Business Insider. Jeszcze przed rozpoczęciem strajku Konfederacja zapowiedziała wsparcie dla polskich przewoźników.

Więcej o: