Imperialne plany Chin się walą. Polska wśród krajów, które zyskują w "postchińskim" świecie

Chiny mają poważne problemy gospodarcze. Pierwszy raz od dekad ich znaczenie w globalnej ekonomii znacznie spada. Plany, by wrócić do potęgi sprzed wieków, będą trudne do osiągnięcia w nowej rzeczywistości. W tym "postchińskim" świecie Polska także może być znaczącym graczem.
Spotkanie Joe Biden - Xi Jinping
Doug Mills / AP

Po ponad czterech dekadach wzrostu globalne znaczenie chińskiej gospodarki zaczęło spadać. W latach 60. i 70., pod rządami Mao Zedonga, Państwo Środka doświadczało stagnacji. Gdy w kolejnej dekadzie kraj otworzył się na świat, jego udział w globalnym rynku wzrósł - z mniej niż dwóch procent w latach 90. do 18,4 proc. w 2021 roku. Żadna inna gospodarka w historii nie urosła tak bardzo i tak szybko, jak chińska - pisze dla "Financial Timesa" Ruchir Sharma z Rockefeller International.

Chiny w odwrocie. Pierwszy raz od dekad ich gospodarka straciła na sile

Odwrót chińskiej gospodarki zaczął się w 2022 roku. Wówczas jej globalny udział w rynku nieznacznie zmalał. W tym roku będzie to bardziej odczuwalne, bo udziały Państwa Środek spadną do 17 proc. W ciągu dwóch lat strata wyniesie więc 1,4 pkt proc., co jest największym spadkiem od lat 60. A to oddala Chiny od celu odzyskania statusu imperium, jaki kraj miał między XVI a XIX wiekiem, gdy udziały w globalnej gospodarce sięgały jednej trzeciej. Ponadto chińskie PKB jest dobrej drodze do zmniejszenia się, co byłoby pierwszym takim przypadkiem od dewaluacji juana z 1994 roku. A co gorsza, udział Chin w światowym PKB spada w sensie nominalnym wcale nie zdaniem niezależnych zagranicznych ekspertów. Tak złe dane podają oficjalnie same Chiny.

Ruchir Sharma uważa, że temat był długo niezauważany, ponieważ większość analityków skupia się na realnym wzroście PKB, który jest skorygowany o inflację. Rząd chiński natomiast dostosowuje inflację w sposób "kreatywny", co pozwala raportować, że wzrost gospodarczy utrzymuje się w celu i wynosi około 5 proc. To z kolei potwierdza narrację Pekinu, iż "Wschód rośnie". Ale jak pisze Sharma, w rzeczywistości realny wzrost gospodarki Chin w ujęciu długoterminowym to raczej 2,5 proc. 

Chiny mają problemy ze starzejąca się populacją. Obywatele w wieku produkcyjnym stanowią już nie 24, a 19 proc., a w ciągu następnych 35 lat wskaźnik ten ma spaść do 10 proc. "Wraz z malejącym udziałem w światowej liczbie pracowników niemal na pewno spadnie też udział Chin w światowym wzroście" - pisze Sharma. Szczególnie że produktywność pracy w Chinach rośnie powoli, co w połączeniu ze spadkiem liczby pracowników sprawi, iż Chinom będzie bardzo ciężko znów zdobywać udziały w globalnej gospodarce. Nie pomaga też coraz większą wścibskość chińskiego rządu i zadłużenie, które jest historycznie wysokie jak na kraj rozwijający się - stwierdza Sharma. Jedyną szansą Państwa Środka na odzyskanie udziałów w światowym rynku byłby gwałtowny wzrost inflacji lub wartości juana, ale żaden z tych scenariuszy nie jest prawdopodobny. Chiny bowiem to jedna z niewielu gospodarek, które doświadczają deflacji, a juan raczej straci, niż zyska, przez wzgląd na kryzys na rynku mieszkaniowym spowodowany zadłużeniem, co zazwyczaj prowadzi do dewaluacji lokalnej waluty - zauważa Ruchir Sharma. 

Zobacz wideo Demograficzne trzęsienie ziemi. Co się dzieje w Chinach?

A to nie koniec złych informacji. Inwestorzy wycofują się z Chin w rekordowym tempie, co zwiększa presję na juana. Pierwszy raz w historii zagraniczne wydatki na inwestycje w Chinach spadły w jednym kwartale (trzecim 2023 roku) aż o 12 mld dolarów. Krajowi inwestorzy również uciekają z chińskiego rynku.

Xi Jinping w przeszłości dawał wyraz swojej wierze, że bieg historii się zmienia na korzyść jego kraju i nic tego nie może zmienić. Ale jego spotkanie z Joe Bidenem i prezesami amerykańskich firm w ubiegłym tygodniu w San Francisco wskazuje, że dziś jest bardziej powściągliwy lub przynajmniej zrozumiał, iż Chiny potrzebują zagranicznych partnerów biznesowych. Ale niezależnie od tego, co zrobi Xi, udział jego narodu w globalnej gospodarce będzie malał. To już postchiński świat

- pisze Ruchir Sharma.   

Polska będzie rosnąć w świecie postchińskim

Zdaniem Ruchira Sharmy osłabienie chińskiej ekonomii może zmienić światowy porządek. Od lat 90. udział kraju w globalnym PKB rósł kosztem głównie Europy oraz Japonii, których udziały w globalnej gospodarce przez ostatnie dwa lata były na mniej więcej stałym poziomie. Lukę, którą pozostawiły Chiny, załatały głównie Stany Zjednoczone oraz kraje ze wschodzącymi gospodarkami. Do tych drugich zalicza się też Polska, i to nie jako byle jaki gracz, a jeden z liderów wzrostu. 

W 2022 roku światowa gospodarka wzrosła o osiem bilionów dolarów, w 2023 ma być to kolejne 105 bilionów. Chiny nie odpowiadają za ten wzrost w żadnym stopniu, Stany Zjednoczone mają 45 proc. udziału. Natomiast rynki wschodzące będą odpowiadać za 50 proc. wyniku, z czego połowę wypracuje pięć krajów - Indie, Indonezja, Meksyk, Brazylia oraz właśnie Polska. 

To już kolejne zestawienie dotyczące globalnego wzrostu gospodarczego, według którego Polska odegra ważną rolę. Bloomberg niedawno pisał, że Polska jest wśród pięciu krajów, które zyskają na zmianach w globalnych łańcuchach dostaw wynikających z rywalizacji między Waszyngtonem a Pekinem. Obok nas wymieniono Meksyk, Wietnam, Indonezję oraz Maroko. Jak tłumaczył Bloomberg, jesteśmy krajem łącznikowym, który leży na styku nowych linii podziałów geopolitycznych, co pozwoli nam czerpać zyski z pełnienia funkcji punktu pośredniego między USA i Chinami lub Chinami i Europą. 

Więcej o: