Posłowie KO złożyli w Sejmie projekt, który zakłada "wprowadzenie zasady, zgodnie z którą majątki odrębne małżonków przedstawicieli władz państwowych i samorządowych będą podlegać ujawnieniu w oświadczeniu majątkowym" - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" za PAP. Przepisy miałyby być przegłosowane w ramach nowelizacji ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.
Projekt dotyczy wprowadzenia zasady, zgodnie z którą "majątki odrębne małżonków najważniejszych osób pełniących funkcje publiczne, tj.: Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, Prezesa Rady Ministrów, wicemarszałka Sejmu, wicemarszałka Senatu, wiceprezesa Rady Ministrów, ministra, jak również wójta, burmistrza, prezydenta miasta, członków zarządu powiatu i województwa, jak również posłów i senatorów będą podlegać ujawnieniu w oświadczeniu majątkowym". Złożenie nowelizacji zapowiadał w poniedziałek na konferencji Donald Tusk. Jego zdaniem jak najszybsze przyjęcie projektu ustawy leży "w interesie reputacji klasy politycznej".
Mam nadzieję, że tutaj będzie można liczyć na solidarność wszystkich ugrupowań, bo to jest obiektywnie w interesie całej klasy politycznej, aby te spekulacje wreszcie przestały funkcjonować
- podkreślił Tusk. Dodał, że projekt najlepiej opisuje termin "czyste ręce".
W 2013 roku Mateusz Morawiecki zawarł ze swoją żoną umowę o podziale majątkowym. Od tego czasu premier nie musi wykazywać majątku żony w oświadczeniach. Tymczasem - jak szacuje Onet - przez ręce małżeństwa w ostatnich latach przeszły nieruchomości warte 120 mln zł. W wyniku podziału majątku i sprzedaży mieszkań przychód Iwony Morawieckiej w ostatnich trzech latach przekroczył 21 mln zł. Mimo że nieruchomości formalnie należały do żony premiera, to on sam miał, według mediów, ich doglądać i stanowczo egzekwował długi, o czym przeczytacie więcej w poniższym artykule.
We wrześniu reporterka TVN24 próbowała poprosić o komentarz w sprawie najnowszych doniesień o majątku premiera i jego żony. Szef rządu wówczas zupełnie nie zareagował na jej pytania - pisze WP.