- Zaproponowaliśmy zorganizowanie szeregu wydarzeń, aby potwierdzić, zwłaszcza na arenie międzynarodowej, że Rumunia ma w pełni uzasadnione z historycznego i prawnego punktu widzenia roszczenie w związku ewakuacją w latach 1916-1917 do Moskwy swoich zapasów złota - powiedział Mugur Isarescu, prezes Narodowego Banku Rumunii, cytowany przez serwis digi24.ro.
W grudniu tego roku minie 107 lat od ewakuacji rumuńskiego skarbu do Rosji, która wówczas była sojusznikiem Rumunii. - Począwszy od 1991 roku, Narodowy Bank Rumunii konsekwentnie realizuje strategię przedstawiania wewnętrznej i zewnętrznej opinii publicznej kwestii skarbu wysłanego do Moskwy, a następnie przejętego przez Związek Radziecki - podkreślił Mugur Isarescu.
Prezes rumuńskiego banku centralnego przyznał, że powyższa kwestia jest zbyt mało nagłośniona poza granicami państwa, dlatego ma ruszyć specjalna kampania informacyjna. Jak dodał, Rosja odrzuciła dyskusje w tym temacie na szczeblu eksperckim pod pretekstem omawiania projektu ustawy o restytucji dóbr materialnych należących do innych państw, które w czasie wojny były składowane w ZSRR. - Następnie projekt ustawy został odrzucony przez Dumę Państwową Rosji - wskazał Mugur Isarescu.
Według informacji banku centralnego Rumunii, w czasie I wojny światowej podjęto decyzję o ewakuacji skarbca do sojuszniczej wówczas Rosji. - Rząd rumuński i przedstawiciele Narodowego Banku Rumunii podpisali z przedstawicielem imperium rosyjskiego w Jassach konwencję, w której określono warunki pierwszego transportu do Moskwy. Według niej wartości rumuńskie były "pod gwarancją rządu rosyjskiego w zakresie bezpieczeństwa transportu, zabezpieczenia depozytu, a także powrotu do Rumunii" - podkreślił Isarescu. Wartość depozytu złożonego w Moskwie (w postaci ok. 120 ton złota oraz innych kosztowności) wynosiła ponad 321 milionów lei rumuńskich w złocie (tj. ponad 282 mln zł wg aktualnego kursu).