Od 1 grudnia 2023 roku za przejazd niemieckimi drogami pobierana będzie dodatkowa opłata za emisję dwutlenku węgla. Wynosi dokładnie 200 euro za każdą tonę wyemitowanego CO2. Opłata nie dotyczy samochodów osobowych. Uiszczać ją muszą tylko samochody ciężarowe i to powyżej 7,5 tony (na razie!). Od lipca przyszłego roku tę dodatkową opłatę będą musiały wnieść również mniejsze pojazdy - powyżej 3,5 tony.
Opłaty uzależnione są więc m.in. od klasy i wielkości pojazdu. Firma transportowa Envio Grupe wyliczyła, że opłaty dla pojazdów o największej całkowitej masie wzrosną o prawie 86 proc., co stanowi równowartość 35,4 centa za kilometr. Dla pozostałych ciężarówek nowe opłaty to wzrost kosztów o 70-80 proc. Do końca roku, zwolnione z tej opłaty są pojazdy napędzane gazem, ale od 1 stycznia 2024 roku również będą musiały ją opłacić. Od tych opłat nie da się uciec. Myto to bowiem obowiązkowa opłata pobierana za przejazd.
Wprowadzenie takich opłat to nie oddolna inicjatywa Niemiec, a odgórna unijna dyrektywa. Do 24 marca 2024 roku wszystkie państwa członkowskie powinny wprowadzić dodatkowe dopłaty do myta związane z emisją CO2. Ich wdrożenie zapowiedziała już chociażby Austria.
Poseł partii Zielonych do Bundestagu Matthias Gastel w czerwcu, gdy przyjmowano te zmiany, mówił o "dużym kroku w kierunku ochrony klimatu w transporcie". Wyższa cena emisji CO2 stanowi, jego zdaniem, "wyraźną zachętę na rzecz przyszłych technologii napędowych w transporcie drogowym i przejścia na transport kolejowy". Rząd Niemiec spodziewa się z tego tytułu dodatkowych przychodów w wysokości 30 mld euro do 2027 roku, które zostaną "zainwestowane przede wszystkim właśnie w koleje".
Ze zwiększenia opłat nie jest zadowolona polska branża transportowa. Piotr Magdziak z zarządu firmy spedycyjnej Magtrans w rozmowie z Wirtualną Polską mówił, że zmianą jest "bardzo zaniepokojony i zestresowany", a dla przewoźników ponad 80-procentowa podwyżka opłat za autostrady w Niemczech "jest szokiem". Przyznał, że będzie musiał przeznaczyć na ten cel o 18 mln zł rocznie więcej, by pokryć koszty poruszania się niemieckimi autostradami. Dla wielu firm może być to cios, którego nie udźwigną.