Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska zapowiedziała, że jej formacja nie poprze wszystkich "100 konkretów" Koalicji Obywatelskiej i podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Co na to Konfederacja? - My poprzemy, bo my ją zgłosiliśmy - powiedział poseł Przemysław Wipler w Radiu ZET.
- Uchwalmy to w styczniu 2024, żeby wyszło 2025, nie czekajmy do końca panie premierze. Mówiąc po gierkowsku pomożecie - pomożemy, jeżeli chodzi o likwidację podatków, niższe, prostsze podatki zawsze można liczyć na głosy Konfederacji - dodał poseł Konfederacji.
- Tak samo pomożemy i sami zgłosimy projekt ustawy likwidującej tak zwane belkowe, czyli podatek od oszczędności, bo w inflacji takiej jak była, człowiek ratuje swoje oszczędności i jeszcze mu to opodatkowywać, to jest po prostu nieuczciwe, to jest okradanie obywateli. Jeżeli pan premier Donald Tusk powiedział, że w 100 konkretach na 100 dni będzie likwidacja belkowego, jeżeli on zapomni to my też zgłosimy likwidację tego podatku w najbliższych dniach - zapewnił Wipler.
Kwestia podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł została wymieniona w "100 konkretach" Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk podczas konferencji prasowej zadeklarował, że będzie robił wszystko, żeby sto konkretów na 100 dni nowego rządu "zrealizować w maksymalnym stopniu". Należy jednak brać pod uwagę to, że "partie, które tworzą koalicję, mają w niektórych sprawach inny pogląd".
- Moim zamiarem jest podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł, ale będziemy przestrzegali zasady roku podatkowego, więc na pewno w ciągu stu dni to się nie zdarzy - mówił Tusk. Dodał, że w pierwszej kolejności będą musiały być realizowane zobowiązania, które są zapisane w umowie koalicyjnej czterech partii. W umowie nie zapisano jednoznacznie, że kwota wolna od podatku wzrośnie do 60 tys. zł.
Z kolei Grzegorz Schetyna w "Porannej rozmowie Gazeta.pl" mówił niedawno, że realnie podwyższenie kwoty wolnej od podatku może zostać wprowadzone dopiero w 2025 roku. - To wymaga wielu pieniędzy - podkreślił. - Nie wprowadzimy tego punktu w budżecie przyszłego roku. To jest po prostu niemożliwe. Ale potwierdzamy: w następnym budżecie kolejnego roku to musi się znaleźć. To będzie. To jest bardzo proprzedsiębiorcze - mówił Schetyna. Z wyliczeń wynika, że w budżecie musiałoby się znaleźć na ten cel ok. 40 miliardów złotych. - To są ogromne pieniądze. Potrzeba dużo czasu, żeby to wpisać w całą reformę finansów publicznych - tłumaczył polityk Platformy Obywatelskiej.