Świecki opłatek podzielił klientów. Firma: Nas ta perspektywa urzeka, bawi i jest bardzo prorodzinna

- O opłatku świeckim myśleliśmy z charakterystycznym dla nas przymrużeniem oka - lubimy żartować, ale przede wszystkim ma dla nas symboliczną tradycyjną wartość i funkcję - mówi Maciej Lebiedowicz z Pan tu nie stał. Produkt jego firmy wywołał emocjonalne reakcje w komentarzach w mediach społecznościowych.
Pan tu nie stał sprzedawał świecki opłatek
fot. Agencja Wyborcza.pl/Facebook Pan tu nie stal/KaK

Pan tu nie stał wprowadził do sprzedaży świecki opłatek, który rozszedł się na pniu. Z 200 sztuk, które można było kupić, po dwóch dniach nie została żadna, mimo że sam pomysł wzbudził kontrowersje w komentarzach na Facebooku. 

Zobacz wideo Hołownia zripostował Glińskiego w sprawie ośmiu gwiazdek. "Gwiazdka już niedługo"
Docenili go nasi klienci, wyprzedał się bardzo szybko. To dla nas potwierdzenie, że jest zapotrzebowanie na produkt nietypowy ale nawiązujący do tradycji

- powiedział Maciej Lebiedowicz z Pan tu nie stał w odpowiedzi na pytania Next.Gazeta.pl. 

Świecki opłatek podzielił klientów, choć miało być odwrotnie

- O opłatku świeckim myśleliśmy z charakterystycznym dla nas przymrużeniem oka - lubimy żartować, ale przede wszystkim ma dla nas symboliczną tradycyjną wartość i funkcję. Stąd potrzeba stworzenia opłatka, który jest neutralny pod względem religijnym, ale spełnia swoją tradycyjną funkcję - łączy bliskich sobie ludzi przy wigilijnym stole, bez względu na wyznanie - skomentował dla nas Maciej Lebiedowicz. 

Nie wszystkim pomysł przypadł jednak do gustu. "No to już jednak przesada i w sumie nie wiadomo czemu ma służyć i w takim razie jakie święta ateiści w tym czasie obchodzą, bo chyba nie Boże Narodzenie?" - pisze jedna z komentujących osób (pisownia oryginalna). "To jakiś nieśmieszny żart. I popieram pytanie i je ponawiam: jakie święto w tym czasie obchodzą ateiści?" - dodaje inna. Kolejny głos: "Wasza marka, odnosi się w pewnym sensie do czasów PRLu, ale nawet w tamtych czasach nikt nie wpadł na pomysł, żeby stworzyć ateistyczny, antykościelny opłatek. Po co obchodzicie w ogóle Święta i co świętujecie?". "Uważam że Ci, którzy obchodzą 'święta' bałwanka i czerwonego krasnala mogą się przecież podzielić ziemniakiem, ewentualnie sałatką jarzynową…" - czytamy dalej. 

Ale są też tacy, których inicjatywa zmusiła do refleksji: "Opłatek jako produkt… ateistyczny… Dziwny pomysł, ale Wasz marketing przynajmniej spowodował, że przestałam skrolować i piszę już drugi komentarz. Jest skuteczność. Czy produkt ten nie dzieli? Muszę pomyśleć, a to zawsze w cenie". Przeważają opinie tłumaczące, że jest to czas, gdy można spotkać się z rodziną i nie trzeba być katolikiem, by wtedy świętować. "Święto choinki (lub wpisz sobie, co tam chcesz), uroczysta kolacja z bliskimi/znajomymi i życzenie sobie nawzajem dobrego nowego roku. To, że jest się ateistą, nie oznacza, że nie wolno zjeść tego wieczoru uroczystego, wegetariańskiego posiłku z ludźmi, których lubimy czy kochamy. Po prostu" - odpowiedziała jedna z komentujących osób. 

Świecki opłatek ma łączyć,  nie dzielić

Nas ta perspektywa urzeka, bawi i jest bardzo prorodzinna. Dzieląc się opłatkiem - nie dzielimy się

- komentuje Lebiedowicz reakcje klientów na świecki opłatek. I dodaje: - Opłatek, nasz świecki, może zagościć na stołach jako jedyny bądź jako dodatkowy przy tym tradycyjnym, najważniejsze - ma łączyć, nie dzielić.

A to przesłanie, którego Pan tu nie stał nigdy nie ukrywał, bo już w opisie produktu czytaliśmy: "Oto świecki opłatek PTNS, produkt, który nie dzieli. Pięć arkuszy in blanco (bez motywów religijnych związanych np. ze świętą rodziną - red.). Do użytku świątecznego, dzielenia się z bliskimi i tymi dalszymi również. Dla tradycyjnych ateistów. Nawzajem. Tobie też". 

Więcej o: