Paweł Mucha domaga się wypłaty ponad 140 tys. zł. Taka kwota miałaby stanowić sumę niewypłaconych premii i nagród wraz z odsetkami oraz odszkodowanie za nierówne traktowanie. Członek zarządu NBP miał od marca 2023 r. otrzymywać niższe premie niż pozostali członkowie zarządu - ustalił serwis wpolityce.pl.
Mucha skarży się również na odebranie mu nadzoru nad trzema departamentami banku centralnego. Twierdzi, że Adam Glapiński nie pozwalał mu na udział w uroczystościach, wywiadach czy konferencjach, a zarząd NBP poprzez specjalną uchwałę miał mu odebrać samochód służbowy z szoferem, który woził go do pracy.
Paweł Mucha dodaje, że miał też nie otrzymać zgody na pracę zdalną w minione wakacje. Ponadto miały występować opóźnieniach w dostarczaniu do niego adresowanej korespondencji, jaka trafiała do NBP. "Pisze także o odczuwanej osobistej niechęci ze strony Glapińskiego" - podaje portal wpolityce.pl.
Członek zarządu NBP zamieścił w piątek w mediach społecznościowych serię wpisów oraz list adresowany do Adama Glapińskiego. W liście poinformował, że prezes NBP żądał od niego usunięcia wpisów zamieszczonych na platformie X. "Na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w dniu 9 listopada 2023 r. Pan Prezes po raz kolejny publicznie naruszał moje dobra osobiste i zniesławiał mnie" - czytamy.
Paweł Mucha podkreślił, że nie usunie swoich wpisów - powołał się na prawo do wypowiadania się publicznie. Członek zarządu banku centralnego utrzymuje, że jego wpisy i komentarze nie mogą być wiązane z reprezentowaniem instytucji. Wskazał również, iż jako pracownik NBP ma prawo do tzw. sygnalizacji pracowniczej i przedstawiania publicznie informacji o możliwych naruszeniach przez prezesa Adama Glapińskiego.
Na koniec listu Mucha zaznaczył, że może występować we własnym imieniu i ma prawo bronić swojego dobrego imienia. "Zwłaszcza gdy jest ono naruszane nie tylko przez anonimowych blogerów [...], ale otwarcie przez samego Prezesa NBP i podległych mu (w tym zależnych od niego finansowo) pracowników banku" - dodał.
Na początku listopada prezes NBP Adam Glapiński był pytany o spór z Pawłem Muchą. - Pan Mucha żąda niebotycznych kwot za swoją pracę, a sposób jej wykonywania tego nie uzasadnia. Spór jest wyłącznie o nagrody i premie, reszta to didaskalia. Nie ma żadnego konfliktu, po prostu jeden z członków zarządu jest niezadowolony ze swojego wynagrodzenia. Pan Mucha przesłał mi przedsądowe wezwanie do zapłaty premii i nagród - mówił prezes NBP podczas konferencji prasowej.
Wcześniej zarząd NBP nieoczekiwanie opublikował następujący komunikat: "Za nieakceptowalne uznaje się postępowanie Pana Pawła Muchy, Członka Zarządu NBP, w szczególności polegające na wytwarzaniu atmosfery zagrożenia, rozliczeń, konfliktu, bezpodstawnych próbach narzucania wyłącznie własnego punktu widzenia, bezzasadnej krytyce współpracowników i Prezesa NBP, a także wszystkie inne działania sprzeczne z Zasadami Etyki Pracowników Narodowego Banku Polskiego".