Główny Inspektorat Transportu Drogowego planuje jeszcze przed końcem 2023 roku przełączyć w tryb rejestracji nowe kamery odcinkowego pomiaru prędkości. Urządzenia będą zamontowane w 39 nowych lokalizacjach na terenie całej Polski. Przedstawicielka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego wyjaśniła, czemu kierowcy, którzy łamią przepisy drogowe, mają się czego obawiać.
Rzeczniczka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Monika Niżniak powiedziała w rozmowie z portalem dziennik.pl, dlaczego "odcinkowy pomiar prędkości już teraz zasypuje kierowców mandatami". - W ciągu 11 miesięcy 2023 roku urządzenia te zarejestrowały 296,9 tys. przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości - zauważyła. Oznacza to, że jeden punkt odcinkowego pomiaru prędkości zarejestrował średnio 7300 kierowców, którzy złamali przepisy.
Monika Niżniak wytłumaczyła, co umożliwia tak skuteczne działanie odcinkowego pomiaru prędkości. - Kluczową zaletą tego rozwiązania jest możliwość wpływania na zachowania kierujących na dłuższym odcinku drogi, niż ma to miejsce w przypadku fotoradarów. Z doświadczeń CANARD (jednostka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego - red.) wynika, że w miejscach objętych nadzorem z wykorzystaniem OPP liczba zdarzeń drogowych spada, a ruch się uspokaja - powiedziała.
Rzeczniczka przytoczyła przykład systemu uruchomionego w połowie tego roku na trasie S7. Po zamontowaniu kamer w czerwcu system zarejestrował ponad dziewięć tysięcy przypadków przekroczenia prędkości. Za kolei w listopadzie było ich około 1,8 tys. - Spadek rejestrowanych naruszeń jest więc bardzo duży - podsumowała Niżniak.
Nowe punkty odcinkowego pomiaru prędkości będą zlokalizowano w 13 województwach. Oto lista tych lokalizacji: