Na Morzu Czerwonym zrobił się ogromny bałagan. Marynarka wojenna USA w akcji

W południowej części Morza Czerwonego jemeńscy Huti atakują statki handlowe przy użyciu małych łodzi. W związku z wezwaniem zaatakowanej jednostki należącej do duńskiego operatora Maersk w starciu wzięły udział także śmigłowce marynarki wojennej USA. Z powodu ataków firma ogłosiła wstrzymanie żeglugi na 48 godzin.
USS Cape St. George - zdjęcie ilustracyjne
USS Cape St. George - zdjęcie ilustracyjne/Fot. Kenneth Moll

Brytyjski minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii David Cameron rozmawiał telefonicznie w tej sprawie ze swoim irańskim odpowiednikiem Hosejnem Amirem Abdollahijanem. Jemeńscy Huti są bowiem prawdopodobnie finansowani przez Iran w ramach tzw. osi oporu.

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Nowelizację budżetu mamy, jak w banku

Jak wynika z komunikatu brytyjskiej dyplomacji, jej szef podczas rozmowy dał jasno do zrozumienia, że Iran jest również odpowiedzialny za zapobieganie atakom Huti w regionie Morza Czerwonego, biorąc pod uwagę ich długotrwałe wsparcie dla rebeliantów. David Cameron podkreślił także, że ataki zagrażają ludzkiemu życiu i światowej gospodarce.

"Sylwestrowa bitwa na Morzu Czerwonym"

Nad ranem polskiego czasu kontenerowiec Maersk Hangzhou nadał sygnał informujący, że już po raz drugi w ciągu 24 godzin jest atakowany przez cztery małe łodzie, których załoga jest uzbrojona w pistolety maszynowe. Jednostki zbliżyły się na odległość 20 metrów od statku, a napastnicy próbowali na niego wejść. Amerykańskie helikoptery z lotniskowców USS Eisenhower i Gravely odpowiedziały na wezwanie, a gdy zbliżyły się do miejsca zdarzenia, rebelianci z Huti ostrzelali je. Amerykanie odpowiedzieli ogniem w samoobronie, zatapiając trzy z czterech łódek i zabijając ich załogi. Czwartej udało się uciec.

Wcześniej brytyjska organizacja monitorująca handel morski UKMTO poinformowała, że otrzymała zgłoszenie o ataku na statek znajdujący się 60 mil morskich na północny zachód od jemeńskiego portu Al-Hudajda nad Morzem Czerwonym. Według zgłoszenia, niezidentyfikowany statek został zaatakowany przez trzy małe łodzie. Doszło do wymiany ognia, nie ma ofiar wśród załogi.

Ponadto Maersk potwierdził, że wczoraj doszło do incydentu z udziałem ich jednostki po przepłynięciu przez cieśninę Bab Al-Mandab w drodze z Singapuru do Egiptu. Gdy statek znajdował się 55 mil morskich na południowy zachód od Al-Hudajda, załoga zaobserwowała rozbłysk na pokładzie.

"Sylwestrowa bitwa na Morzu Czerwonym. Firma przewozowa Maersk wznowiła transport przez cieśninę Bab al Mandab i niemal natychmiast Huti z Jemenu zaatakowali. Kontenerowiec Maersk Hangzhou został trafiony rakietą (pożar ugaszono, nikomu nic się nie stało), a następnie zaatakowały go łodzie motorowe Hutich. Na wezwanie o pomoc odpowiedziała marynarka USA. Huti ostrzelali nadlatujące śmigłowce, które odpowiedziały ogniem zatapiając 3 z 4 łodzi. Początek roku będzie bardzo gorący w tym rejonie" - napisał na portalu X ekspert od spraw międzynarodowych Jarosław Kociszewski. 

Atak na transporty pływające po Morzu Czerwonym

Statki przepływające przez Morze Czerwone atakowane są przez jemeńskich rebeliantów Huti od dłuższego czasu. Wspierana przez Iran grupa od 2014 roku walczy o przejęcie władzy nad krajem. Popiera ją Hamas i tłumaczy, że biorą na celownik statki zmierzające do i z Izraela. Rzecznik jemeńskiego ramienia zbrojnego Huti 9 grudnia ogłosił zakaz ruchu wszelkich statków, zmierzających przez Morze Czerwone do Izraela. Oświadczył, że statki, niezależnie od ich bandery, będą celem ataków, dopóki do Strefy Gazy nie zostanie dostarczona żywność i lekarstwa. Rzecznik ostrzegł też wszelkie firmy żeglugowe przed współpracą z Izraelem. 

Konflikt domowy w Jemenie trwa od lat. Szyiccy rebelianci Houthi obalili sunnicki rząd i przejęli kontrolę nad stolicą, Saną. Zmusili prezydenta Abd Rabbou Hadiego do ucieczki. Wszystko to przekształciło się w wojnę, podczas której zderzyły się ze sobą się interesy Iranu i Arabii Saudyjskiej.

Więcej o: