Marszałek Szymon Hołownia przełożył posiedzenie Sejmu, które miało się odbyć 10-12 stycznia. Zamiast tego obrady odbędą się dopiero w przyszłym tygodniu, czyli 16-18 stycznia. Oznacza to, że prace nad ostatecznym kształtem budżetu państwa na 2024 rok również zostały przełożone. Powodem jest zamieszanie spowodowane sytuacją wokół polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
Koalicja ma coraz mniej czasu. Uchwalona ustawa budżetowa powinna trafić w ręce prezydenta najpóźniej do 29 stycznia. W przeciwnym wypadku Andrzej Duda może podjąć decyzję o rozwiązaniu parlamentu. Zgodnie z art. 225 Konstytucji: "Jeżeli w ciągu czterech miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy budżetowej nie zostanie ona przedstawiona Prezydentowi Rzeczypospolitej do podpisu, Prezydent Rzeczypospolitej może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu". Poprzedni rząd Mateusza Morawieckiego złożył swój projekt przyszłorocznego budżetu 29 września.
"Wprawdzie konstytucjonaliści podkreślają, że liczenie owych czterech miesięcy powinno się liczyć od zgłoszenia nowego projektu po wyborach (tj. od 19 grudnia), ale Konstytucja jest tu nieprecyzyjna i Prezydent może przyjąć swoją rachubę czasu" - pisze "Rzeczpospolita".
Drugie czytanie projektu budżetu ma się odbyć w Sejmie 16-17 stycznia, a 18 stycznia ma nastąpić jego uchwalenie i skierowanie do Senatu. Natomiast Senat ma zająć się budżetem 22 stycznia. Następnie 24-26 stycznia ma odbyć się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie mają ocenić (przyjąć lub odrzucić) poprawki zgłoszone przez senatorów. Przekazanie budżetu państwa ma trafić w ręce prezydenta w ostatni dzień, czyli 29 stycznia.
Co może zrobić Andrzej Duda z budżetem? Zgodnie z art. 224 Konstytucji, prezydent ma siedem dni na podjęcie decyzji. Budżet nie może zostać zawetowany. Duda może jednak podpisać lub zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego, a ten musi się wypowiedzieć w ciągu dwóch miesięcy. Sprzyjający PiS Trybunał może zakwestionować budżet. - Może ocenić, czy takie a nie inne ułożenie dochodów i wydatków państwa odpowiada wymogowi racjonalności działania Rady Ministrów w świetle wartości konstytucyjnych - ocenił prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z UW w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Jednak w ocenie konstytucjonalistów, których zapytał dziennik, nie ma ryzyka rozwiązania Sejmu, nawet gdyby ustawa budżetowa została zakwestionowana przez TK. "Jeśli ten orzeknie jego niezgodność z ustawą zasadniczą, rząd i tak będzie mógł prowadzić swoją politykę finansową na podstawie projektu" - czytamy.
Co więcej, zdaniem ekspertów, na których powołuje się "Rzeczpospolita", nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok orzekający niekonstytucyjność ustawy budżetowej lub jej części, nie daje to prezydentowi Andrzejowi Dudzie prawa do zarządzenia przyspieszonych wyborów. Rząd mógłby prowadzić politykę finansową na podstawie projektu budżetu lub ustawy o prowizorium budżetowym. "Pozwala na to art. 219 ust. 4 Konstytucji i to bezterminowo. Teoretycznie zatem rząd mógłby zbierać i wydawać pieniądze przez cały 2024 rok na podstawie własnego projektu ustawy budżetowej" - pisze "Rz".
Byli szefowie MSWiA i CBA Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik trafili do aresztu śledczego na warszawskim Grochowie w związku z zasądzonym wobec nich wyrokiem dwóch lat więzienia w związku z działaniami w sprawie afery gruntowej. Wcześniej przez większą część dnia byli już posłowie przebywali w Pałacu Prezydenckim, skąd wyprowadziła ich policja.
Na miejsce przyjechała grupa posłów PiS i Suwerennej Polski. Mariusz Gosek wykrzykiwał do domofonu aresztu śledczego: "Niech pan się nie boi! 31 stycznia jest koniec - budżet nie przyjęty, wybory". Jak pisaliśmy wcześniej na next.gazeta.pl, w PiS żyje nadzieja na powrót do władzy w wyniku nieprzyjętego na czasu budżetu.
Z kolei premier Donald Tusk mówił we wtorek podczas konferencji prasowej, że popiera decyzję marszałka Szymona Hołowni o przełożeniu posiedzenia Sejmu. - Powody, dla których marszałek Hołownia chce uniknąć eskalacji napięcia i prawdopodobnej niepotrzebnej burdy w czasie kiedy mamy poważnie dyskutować i przegłosować budżet państwa, są logiczne - podkreślił szef rządu. - Koalicja z 15 października jest solidarna i w tej kwestii także działa jak jedna pięść - dodał Tusk. Szymon Hołownia zapewniał, że decyzja o przesunięciu terminu Sejmu nie zagrozi procesowi uchwalenia budżetu.