Ambrey donosi, że na pokładzie kontenerowca pływającego pod banderą Wysp Marshalla należącego do Stanów Zjednoczonych wybuchł pożar, jednak statek jest zdatny do żeglugi i nikt nie odniósł obrażeń - czytamy w BBC. Rakieta, która dosięgnęła celu, była jedną z trzech wystrzelonych przez Huti z Jemenu. To zemsta za trwające od kilku dni ataki USA i Wielkiej Brytanii na rebeliantów.
W niedzielę Amerykanie i Brytyjczycy ponownie zaatakowali z powietrza port Hodeida w Jemenie, kontrolowany przez ugrupowanie Huti. Siły amerykańskie i brytyjskie od trzech dni atakują cele w Jemenie. To odpowiedź na ataki rebeliantów na statki na Morzu Czerwonym.
W rozmowie z dziennikarzami Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA John Kirby poinformował, że ocena, jaki potencjał Huti został zniszczony, zajmie jeszcze trochę czasu. - Chciałbym tylko podkreślić, że były to uzasadnione cele wojskowe. Uderzenie miało na celu ograniczenie zdolności do magazynowania, wystrzeliwania i kierowania dronów oraz rakiet - powiedział. Zapytany, czy prezydent Biden jest gotów na potencjalną wojnę w Jemenie i wysłanie tam amerykańskich wojsk, John Kirby odpowiedział, że Stany Zjednoczone nie są zainteresowane wojną. - Nie jesteśmy zainteresowani konfliktem jakiegokolwiek rodzaju. W rzeczywistości wszystko, co robił prezydent, miało na celu zapobieżenie eskalacji konfliktu - dodał.
Huti atakują statki handlowe na Morzu Czerwonym od października ubiegłego roku, aby w ten sposób okazać wsparcie Hamasowi w jego walce z Izraelem. Wspierani przez Iran rebelianci kontrolują znaczną część Jemenu od 2014 roku i są częścią antyizraelskiej koalicji.
"Zatoka Omańska znajduje się bardzo blisko Cieśniny Ormuz, czyli krytycznego wąskiego gardła dla przepływu ropy. Przez Cieśninę Ormuz przepływa ponad 20 milionów baryłek ropy dziennie, co odpowiada około 20 proc. światowego zużycia" - napisali w analizie eksperci z ING. Największe przedsiębiorstwa żeglugowe przestały pływać szlakami przez Kanał Sueski i Morze Czerwone na początku grudnia, wybierając zamiast tego trasę przez Afrykę Południową. Spowodowało to dłuższe i droższe podróże oraz wzrost stawek za fracht morski - przypomina CNBC.