Każda transakcja powyżej 10 000 euro u sprzedawców dóbr luksusowych w całej Unii Europejskiej będzie od 10 lipca 2027 r. dokładnie kontrolowana. To efekt stworzonego mechanizmu Customer Due Diligence (CDD), który polega na weryfikacji klientów i rzeczywistych beneficjentów transakcji. W ten sposób Bruksela chce walczyć z praniem brudnych pieniędzy.
Obowiązek weryfikacji będzie dotyczyć każdej transakcji - także przelewów bankowych. - Co ciekawe - dla transakcji gotówkowych próg jest jeszcze niższy: uproszczone CDD wymagane jest już od transakcji w kwocie 3 000 euro. W praktyce oznacza to konieczność identyfikacji klienta, weryfikacji jego tożsamości oraz ustalenia, czy nie reprezentuje innego, ukrytego beneficjenta rzeczywistego - mówi Mateusz Pniewski, CEO i współzałożyciel TransactionLink, europejskiej platformy do automatyzacji procesów KYB (procedura weryfikacji tożsamości, struktury własnościowej i legalności firm) i compliance dla instytucji finansowych, cytowany przez portal dlahandlu.pl. Chodzi m.in. o zakupy np. u jubilera drogiej biżuterii lub zegarka.
- Wiele instytucji myśli o dostosowaniu do nowych przepisów, jak o aktualizacji tego, co już robią. Tymczasem skala zmian jest nieporównywalna - nowe wymogi dotyczą szerszego grona podmiotów, głębszej weryfikacji i ciągłego monitorowania, nie tylko punktowego sprawdzenia przy onboardingu. Dotychczasowe sposoby działania staną się dla wielu firm jaskrawo niewydajne - dodaje.
Tymczasem branża dóbr luksusowych przeżywa obecnie osłabienie. Brak stabilności na Bliskim Wschodzie od początku wojny z Iranem spowodował spadek sprzedaży i wyceny akcji spółek luksusowych o 15 proc., co może mieć wpływ na strategię inwestycyjną w innych regionach świata. Bliski Wschód odpowiada obecnie za około 6 proc. globalnej sprzedaży dóbr luksusowych.
- Nic nie wskazuje na to, żeby popyt na wyjątkowe dobra luksusowe w długim terminie spadał. Majątek na świecie rośnie, nie maleje - zauważa jednak Joel Hazan, szef strategii w Kering Group. Problemem mogą być jednak ceny dóbr luksusowych. - Nagły wzrost zainteresowania luksusem po pandemii został źle odczytany. Marki uznały, że mogą stale podnosić ceny, co doprowadziło do wykluczenia części klientów - dodaje Joel Hazan.
Analiza cen dóbr luksusowych w okresie 2019-2026 dokonana przez firmę analityczną Bellini Market Research, pokazuje, że do 2020 roku luksus był relatywnie dostępny dla szerokiej klasy średniej, jednak później te produkty zaczęły wyraźnie drożeć. Wspomnieć można m.in., że w najbardziej reprezentatywnych segmentach - zegarki, akcesoria, obuwie - wzrost cen wyniósł średnio 30-50 proc. w ciągu ostatnich 6 lat.
- Rynek przeszedł z modelu szerokiej aspiracyjności do modelu ekskluzywnego wykluczenia. Chanel stało się symbolem nowej ery luksusu, w której cena nie jest już ograniczeniem, lecz narzędziem pozycjonowania marki - zauważa Robert Niczewski, partner w Bellini Market Research. Kryzys w branży może jednak doprowadzić do odwrócenia tego trendu.
Przeczytaj też: "Hotele pod ścianą przed wakacjami? Mają ogromne zadłużenie. Jedna rzecz daje nadzieję".