Podczas środowego posiedzenia Sejmu posłowie odrzucili wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomieja Sienkiewicza. Głosowanie poprzedziła godzinna debata. W obronie ministra wystąpił premier Donald Tusk. Szef rządu w długiej wypowiedzi przy okazji zapowiedział też czystki w instytucjach finansowych kontrolowanych przez państwo.
- Nikt z was nie znajdzie przystani i bezpieczeństwa w Narodowym Banku Polskim, bo tam także nastanie niedługo porządek - mówił Donald Tusk do polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zapowiadał, że na dłuższą metę "nikt nie ukryje się w bankach", bo rząd "tam też zrobi porządek". Instytucje finansowe w Polsce nazwał nawet "przechowalnią" ludzi poprzedniej władzy. - Ten czas się definitywnie skończył - zapewniał premier.
Od kilku tygodni media przekazują informacje o ciepłych posadach, które dostają osoby blisko związane z obozem obecnej opozycji w m.in. Narodowym Banku Polskim. Na początku grudnia "Rzeczpospolita" ustaliła, że do grona doradców szefa NBP dołączył przyjaciel Jarosława Kaczyńskiego, Wojciech Jasiński z PiS. Rzecznikiem prasowym banku kierowanego przez Adama Glapińskiego został niedawno Wojciech Andrusiewicz, który wcześniej "rzecznikował" w resorcie zdrowia. Pracę w NBP znalazł także Damian Diaz, były reporter "Wiadomości" TVP.
Lista nazwisk jest dłuższa. TVN na początku roku donosił, że Anna Plakwicz, która pracowała w biurze prasowym PiS i była dyrektorem w kancelarii premiera, dostała angaż w Narodowym Banku Polskim. Do tego jest jeszcze Artur Soboń, poprzedni wiceminister finansów i polityk Prawa i Sprawiedliwości, który na początku grudnia został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę na członka zarządu Narodowego Banku Polskiego.
To tylko osoby zatrudnienie w Narodowym Banku Polskim. Do tego dochodzą jeszcze etaty w bankach kontrolowanych przez państwo. Przykładem niech będzie były szef Telewizyjnej Agencji Informacyjne Jarosław Olechowski, który według Wirtualnej Polski miał zostać zatrudniony w kontrolowanym przez Pekao S.A. Miał tam dostać stanowisko "doradcy zarządu".