- 67 to liczba hańby Donalda Tuska, bez żadnych skrupułów podniósł Polakom wiek emerytalny do 67 lat; powiedzcie wreszcie prawdę Polakom, że przebieracie nogami w miejscu, by przywrócić wyższy wiek emerytalny - straszył Mateusz Morawiecki w jednym z przedwyborczych spotów. Temat poruszany był zresztą wielokrotnie. Natychmiast kontrował go wtedy Donald Tusk, zarzekając się, że "nie podniesie wieku emerytalnego" a "sprawa jest definitywnie zamknięta".
Ostatnio jednak wróciła w związku z wywiadem dla wp.pl ministerki do spraw równości Katarzyny Kotuli. Kotula powiedziała w nim m.in., że: "system emerytalny jest niesprawiedliwy, a nierówny wiek emerytalny dyskryminuje mężczyzn". Posłanka wskazała, iż dyskusja na temat zrównania wieku emerytalnego jest nieunikniona, ale "dzisiaj takich planów nie ma". - Będziemy jednak analizować, w jakim kierunku powinna iść reforma, żeby można było te nierówności zlikwidować - podkreśliła. Wiek emerytalny w Polsce jest zależny od płci i wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn.
Wypowiedź sprowokowała polityków opozycji do podniesienia po raz kolejny emerytalnego tematu. Podczas środowego posiedzenia Sejmu ministerka rodziny i polityki społecznej mówiła m.in. o drugiej waloryzacji i rencie wdowiej. Przerywali jej jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy domagali się odpowiedzi na temat zrównania wieku emerytalnego. Ministerka krótko im jednak odpowiedział, że "nie ma takich planów".