- Konkurencja w przewozach dalekobieżnych powinna się pojawić szybko. Nie powinniśmy blokować przewoźników, którzy chcą w Polsce jeździć. W mojej ocenie powinniśmy umożliwiać dostęp do przewozów dalekobieżnych operatorom komercyjnym już teraz - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej.
Uważam, iż dobrze zarządzane PKP Intercity będzie potrafiło konkurować z zagranicznymi przewoźnikami. Przepisy europejskie zakładają, że od 2030 r. ten rynek stanie się otwarty, ale w mojej ocenie spółka powinna być na to otwarcie przygotowana dużo szybciej
- powiedział członek rządu.
Dziś, gdy zewnętrzny przewoźnik chce kursować po polskich torach, musi uzyskać zgodę Urzędu Transportu Kolejowego. UTK sprawdza, czy planowane proponowane połączenia nie zaszkodzą kursom dotowanym przez państwo. Z tego powodu wnioski zazwyczaj są odrzucane.
- Blokada polskiego rynku sprawia, że uniemożliwiamy polskiemu prywatnemu kapitałowi ekspansję na rynku kolejowym. Dlaczego Regiojet jeździ u nas? Bo ma bazę we własnym kraju i jak mają nadmiar wagonów, to próbują na innych rynkach. Polscy przedsiębiorcy nie mają takich możliwości - komentuje ekspert ds. transportu zbiorowego, Krzysztof Ruciński. Zdaniem specjalisty słowa Piotra Malepszaka o odblokowaniu polskich torów to "świetnie wiadomości". Ruciński radzi też, aby jeszcze przed 2030 rokiem wypróbować przetargi, by Intercity było gotowe je w przyszłości wygrywać.
Piotr Malepszak stwierdził, że do naprawy polskiej kolei trzeba "stanąć w prawdzie", a nie mydlić oczy rządzącym, że wszystko gra. Wiceminister zwrócił uwagę na powodujące opóźnienia problemy infrastrukturalne oraz awaryjność niektórych składów. - Dotąd nie było chęci, by się tym na poważnie zająć. Jest więc dobry czas na dokonanie przeglądów zarówno u przewoźników, jak i zarządcy infrastruktury, i to w różnych obszarach. Stawiam na rzetelną informację, która pozwoli właściwie ocenić sytuację i podjąć działania - stwierdził Malepszak.
Jego zdaniem potrzebujemy rozpocząć precyzyjne inwestycje, dopasowanie do potrzeb przewozowych i charakteru danej linii. - Nie będziemy już wydawać 500-600 milionów na linie dla czterech par pociągów dobowo. Przeprowadzimy rzetelny przegląd istniejącej infrastruktury, np. ocenę torów, czy można je dalej eksploatować z dobrymi prędkościami. Konieczne jest projektowanie dopasowane do potrzeb: inne dla głównych magistral, inne dla linii lokalnych - zapowiadział wiceminister.