Rudzińska-Bluszcz miażdży Fundusz Sprawiedliwości. Resort publikuje listę beneficjentów

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z Ministerstwa Sprawiedliwości ostro skrytykowała na sejmowej sali Fundusz Sprawiedliwości i to, w jaki sposób były wydatkowane z niego pieniądze.
Zuzanna Rudzińska-Bluszcz
Sejm

- To właśnie z tego programu finansowano Koła Gospodyń Wiejskich w roku wyborczym. NIK wskazała, że w ciągu ostatnich lat Fundusz Sprawiedliwości przestał mieć charakter funduszu celowego, ponieważ było tyle nieprawidłowości. Żeby je wszystkie omówić, musiałabym prosić pana marszałka o wyznaczenie osobnego posiedzenia Sejmu - powiedziała wiceministerka sprawiedliwości z sejmowej mównicy. 

Zobacz wideo Robert Biedroń o audycie w ministerstwie sprawiedliwości: Sytuacja prawdopodobnie skończy się kryminałem

Lista beneficjentów Funduszu Sprawiedliwości i odkładany audyt

Rudzińska-Bluszcz podkreśliła, że problemem działania Funduszu Sprawiedliwości nie jest to, że "projekty mają rys konserwatywny, czy odwołują się do wartości chrześcijańskich i narodowych". - Problemem jest to, że gospodarowanie Funduszem było prowadzone z naruszeniem podstawowych zasad finansów publicznych, tj. jawności, celowości i oszczędności wydatków" - dodała wiceministerka, która zarządza departamentem Funduszu Sprawiedliwości. 

Wśród jednych z głównych zarzutów wymieniła brak transparentności. Dlatego resort sprawiedliwości opublikował listę beneficjentów Funduszu "bieżących i z ostatnich lat". - Zadziwiającym było także odkrycie, że komórka audytu wewnętrznego rok do roku, od 2019 r. wnosiła o przeprowadzenie zadania audytowego odnośnie Funduszu i decyzją ministra sprawiedliwości (Zbigniewa Ziobry - red.) to zadanie było przekładane na kolejne lata, na później. Co stanowi naruszenie ustawy o finansach publicznych - podkreśliła Rudzińska-Bluszcz. - Skierowaliśmy do Prokuratorii Generalnej pismo z prośbą o opinię w zakresie 24 umów o łącznej wartości 55 mln zł, do zbadania pod kątem celowości, gospodarności, legalności - dodała.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz stwierdziła, że część środków była przeznaczana na cele, które "prawnie nie mogą być finansowane z funduszu celowego". - Na przykład obrona "fundamentalnych wartości", czy działanie na rzecz "wolności religii". Włos jeży się na głowie, jeśli przyjrzeć się wydatkom na promocję. W zeszłym roku to 20 mln zł plus zakup czasu antenowego. Wygląda na to, że głównymi beneficjentami byli wykonawcy umów cywilno-prawnych - oceniła. 

Co dalej z Funduszem Sprawiedliwości?

Rudzińska-Bluszcz przekazała również, co zostało zrobione z Funduszem od chwili, kiedy nowa ekipa objęła władzę w resorcie sprawiedliwości:

  • publikacja listy beneficjentów, ocena merytoryczna wypłat
  • wypłacenie w tym roku pierwszej transzy środków na rzecz ofiar
  • kontrola umów z terminem płatności między 1 stycznia a 31 marca
  • przygotowanie zespołu śledczych ws. Funduszu Sprawiedliwości

- Wiemy, jakie kroki są teraz potrzebne, żeby Fundusz służył ludziom, a nie politykom. W przyszłym tygodniu powstanie społeczna rada ds. Funduszu Sprawiedliwości, na czele której stanie sędzia Jerzy Stępień, a w jej skład wejdą eksperci zajmujący się pomocą postpenitencjarną - dodała wiceministerka. 

Michał Szczerba: To był fundusz od finansowania wszystkiego

Podczas późniejszej sejmowej debaty nt. funduszu poseł PO Michał Szczerba nie szczędził ostrych słów. - To był fundusz od finansowania wszystkiego. Wszystkiego, oprócz pomocy ofiarom przestępstw. Ja widziałem pana ministra Wójcika, jak rozdawał frytkownice i miksery, widziałem pana Warchoła, jak rozdawał wozy strażackie. Ale chciałem zwrócić uwagę na jedną istotną kwestię. To kwestia tego potężnego konfliktu interesów: w trakcie kampanii wyborczej, kiedy Robert Bąkiewicz był kandydatem Suwerennej Polski, dostawał przelewy, jego telewizja tzw. media narodowe, w wysokości 200 tys. zł. Dlatego mam prośbę do pani minister o bardzo dokładne rozliczenie tych dotacji - powiedział Szczerba. Poseł skrytykował również środki wydawane z Funduszu na promocję. 

- Powinniście wstać i bić nam brawo za to, jak pomagaliśmy ludziom z Funduszu Sprawiedliwości. Taka jest prawda. Wylewaliście hejt, atakowaliście nas, kłamaliście. Dzisiaj jest dokładnie to samo - odpowiedział z kolei Michał Wójcik z Suwerennej Polski. - Poseł Szczerba powiedział, że żaden pokrzywdzony przestępstwem nie otrzymuje pomocy kilka minut po tym, kiedy sama pani minister powiedziała, że płatności są dokonywane - komentował Sebastian Kaleta, inny poseł ugrupowania Zbigniewa Ziobry, były wiceminister sprawiedliwości. 

Reklamowe eldorado

O wydatkach reklamowych z Funduszu pisaliśmy kilka dni temu. Od 2018 r. miało być na to wydane blisko 110 mln zł. Tak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, które resort udostępnił redakcji TVN24. Precyzyjnie wyglądało to tak: W 2018 roku było to 14,8 mln, a w 2019 i 2020 nieco ponad 26 mln zł. W 2021 i 2022 roku, gdy Polacy nie szli do urn, Fundusz Sprawiedliwości wydał odpowiednio 6,7 oraz 8 mln zł. Natomiast w ubiegłym roku, gdy wybieraliśmy nowy skład parlamentu, Fundusz Sprawiedliwości na reklamy wydał znowu kilkadziesiąt milionów złotych, a konkretnie - 27,8 mln zł.

"Z jednej strony resort podpisywał ramowe umowy z dużymi firmami zajmującymi się marketingiem i to one odpowiadały np. za przygotowanie spotów telewizyjnych, billboardów, ulotek i artykułów sponsorowanych w mediach. W sumie trafiło do nich ponad 51 mln złotych, czyli prawie połowa wszystkich wydatków na promocję. Druga część (nieco ponad połowa) to umowy podpisywane przez ministerstwo bezpośrednio z wydawcami mediów. W zestawieniu, które dostaliśmy, te umowy opisane są jako 'zakup czasu antenowego'. Tutaj pojawiają się dziesiątki spółek medialnych, od Fratrii (wydawcy m.in. tygodnika 'Sieci'), przez Telewizję Republika i media katolickie po wydawców największych ogólnopolskich mediów, jak Wirtualna Polska, TVP, RMF FM, Polsat czy Ringier Axel Springer Polska ('Newsweek', 'Fakt', Onet)" - podsumowuje TVN24.

Pieniądze pod lupą. Czym jest Fundusz Sprawiedliwości?

W samym tylko 2017 roku z Funduszu Sprawiedliwości dofinansowano 124 podmioty na łączną kwotę 230 milionów złotych. Wydatki oraz podmioty, do których trafiły pieniądze, opisał w Gazeta.pl Dominik Szczepański. Wśród nich jest m.in. zakonnik walczący z masturbacją, czy działacz antyaborcyjny, który fanów ciężkiej muzyki porównuje do pedofilów. Fundusz Sprawiedliwości, jak czytamy na stronie internetowej, został powołany, by pomagać ofiarom przestępstw. Fundusz celowy, który podlega ministrowi sprawiedliwości, "zapewnia natychmiastową i bezpłatną pomoc doraźną osobom pokrzywdzonym przestępstwem, świadkom oraz osobom im najbliższym, w tym osobom pokrzywdzonym zbrojną agresją na Ukrainie". "Świadczymy pomoc postpenitencjarną. Każda historia jest dla nas ważna" - czytamy.

Więcej o: