Krwiodawcy narzekają na czekolady. "Wolę smalec i majonez". W tle nowy przetarg

Krwiodawcy w Polsce narzekają na jakość czekolad i zastanawiają się, dlaczego nie mogą otrzymać mniej tabliczek, ale lepszej jakości. Tymczasem ruszył nowy przetarg, do którego zgłosiły się dwie firmy.
Krwiodawstwo (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Krwiodawcy są podzieleni w kwestii jakości czekolad, które otrzymują po oddaniu krwi. W mediach społecznościowych można znaleźć wiele negatywnych opinii. Wielu internautów twierdzi, że nie przyjmuje czekolad, a inni zastanawiają się, dlaczego nie mogą w zamian otrzymać ekwiwalentu pieniężnego.

Zobacz wideo Tomasz Narkun: Dotyka nas spadek liczby zezwoleń na budowę i migracja do dużych miast

Dawcy krwi chcą lepszych czekolad lub pieniędzy

"Czemu nie może być mniej tabliczek, ale za to jakiejś lepszej?" - pisze jeden z krwiodawców. "Wolałbym dostać smalec i majonez niż opakowanie tych wyrobów" - czytamy dalej. "To nie jest czekolada" - komentuje inny krwiodawca.

"Same czekolady są dla mnie obojętne, ale uważam, że te dawne mleczne z orzechami i wiórkami były o niebo lepsze. I zamiast kilku 'jakiś', mogliby dać jedną, a konkretną" - stwierdził kolejny internauta. W podobnym tonie napisał inny krwiodawca. "Wolałbym dwie dobre zamiast dziewięciu byle jakich" - czytamy.

Niektórzy dawcy krwi twierdzą zgodnie, że zamiast czekolad woleliby otrzymać bony żywnościowe lub ekwiwalent pieniężny na zakupy w sklepie. Inni z kolei przypominają, że krew oddaje się potrzebującym, a jeśli ktoś narzeka na jakość czekolad, to może oddać je np. do domów dziecka.

Dlaczego Polacy dostają czekolady, a nie mogą otrzymać pieniędzy na obiad? Zgodnie z ustawą o publicznej służbie krwi honorowemu krwiodawcy przysługuje posiłek regeneracyjny. Jego wartość określa minister zdrowia w osobnym rozporządzeniu. Według obowiązującego dokumentu z 2004 roku krwiodawcy mają otrzymywać równowartość 4,5 tys. kalorii. Czekolady są najprostszym i najtańszym rozwiązaniem ze względu na wysoką kaloryczność.

Ruszył przetarg na czekolady dla dawców krwi

W poniedziałek 22 stycznia otwarto przetarg na zakup pakietów czekolad dla dawców krwi. Zgłosiły się dwie firmy: Millano z ofertą na kwotę ok. 90,6 mln zł i Terravita z ofertą na 88,5 mln - podaje serwis krwiodawcy.org. Jednocześnie wskazano, że zmienił się system oceny - oprócz samej ceny, ważnymi elementami oceny jest również "łączna procentowa zawartość suchej masy kakaowej" oraz "łączna liczba gramów cukrów". Według wyliczeń portalu krwiodawcy.org Terravita otrzyma 100 proc. oceny, a Millano 96,37 proc.

Narodowe Centrum Krwi (zamawiający) podjęło decyzję, że tym razem nie będzie zamawiać 3 sztuk czekolad deserowych (40-45 proc. masy kakaowej) z dodatkami. W ich miejsce zamówi czekolady mleczne (nie mniej niż 30 proc. masy kakaowej) z dodatkami.

"Biorąc pod uwagę doświadczenia z dotychczasowych przetargów, należy spodziewać się, iż zgłaszane czekolady nie będą znacznie wykraczały poza minimalną zawartość tego składnika, a więc będą zbliżone do czekolad mlecznych. Oznacza to automatycznie, że dawca krwi otrzyma 6 czekolad mlecznych (3 klasyczne i 3 z dodatkami). Omawiana zmiana podyktowana jest umożliwieniem udziału w przetargu szerszemu gronu producentów, którzy w swojej ofercie rzadko mają czekolady deserowe, a co za tym idzie, w mniejszym stopniu będzie to wymagało wprowadzenia przez nich dużych zmian technologicznych" - tłumaczyło na początku stycznia Narodowe Centrum Krwi w komunikacie cytowanym przez krwiodawcy.org.

Więcej o: