Belgijscy rolnicy protestują od poniedziałku. Na początku blokowali drogi, teraz przede wszystkim magazyny z żywnością i centra dystrybucyjne. Sieci supermarketów zaczęły już dostrzegać skutki blokad. Rolnicy mówią, że nie mają wyjścia i że tylko w ten sposób mogą zwrócić uwagę na problem nieopłacalnej produkcji rolnej. Protestują przede wszystkim przeciwko założeniom unijnej polityki klimatycznej i nadmiernemu importowi żywności z zagranicy. Skarżą się także na nieopłacalną produkcję rolną oraz obciążenia administracyjne.
W sklepach zaczyna brakować owoców i warzyw, mrożonek, także napojów i sypkich produktów spożywczych. Federacja handlowa Comeos zagroziła pozwami do sądów, jeśli blokady nie zostaną zakończone. - Półki w sklepach są puste, ale ludzie zrozumieją, że musimy coś zmienić, że sytuacja musi się zmienić - komentował jeden z protestujących. - Nie mamy opłacalnej ceny za produkty, więc przyjechaliśmy uświadomić to kupującym - tłumaczył w rozmowie z Polskim Radiem młody rolnik.
Protesty rolników odbywają się także we Włoszech i Hiszpanii. W piątek Włosi blokowali drogi w kilku regionach kraju, natomiast na przyszły tydzień zapowiedzieli demonstracje w Rzymie. - W najbliższych dniach zgromadzimy traktory wokół stolicy. Nie będzie blokad, ale na pewno utrudnienia. Oczekujemy obecności tysięcy osób z całych Włoch - mówił w rozmowie z Ansą przywódca manifestujących rolników Danilo Calvani.
Skutki protestów odczuwa już natomiast stolica Hiszpanii, Madryt. W piątek tysiące rolników zablokowało drogi na terenie wspólnot autonomicznych na zachodzie i w centrum kraju, co doprowadziło do utrudnień w rejonie kilku dużych miast - opisuje sytuację Polska Agencja Prasowa. Demonstrujący żądają większego wsparcia finansowego od rządu oraz usprawnienia systemu nawadniania pól. Podobnie jak rolnicy z innych krajów Wspólnoty domagają się także zmiany polityki Komisji Europejskiej, tak aby była ona bardziej restrykcyjna wobec dostawców produktów rolnych spoza UE.
Masowe protesty rolników trwały także od ponad dwóch tygodni we Francji. Dwa główne związki rolników - Związek Młodych Rolników oraz największy FNSEA zawiesiły demonstracje po przedstawieniu przez rząd pakietu działań odpowiadającego na ich żądania. Chodzi m.in. o: 150 milionów euro wsparcia dla hodowców, uproszczenie norm, ułatwienie dostępu do pożyczek dla rolników, zakaz importu produktów zanieczyszczonych niektórym pestycydami i przyjęcie ustawy uznającej suwerenność żywnościową za interes narodowy. Część rolników wciąż jednak kontynuuje protesty.
Z kolei w Portugalii demonstracje wybuchły w czwartek, a zakończyły się w sobotę, po spotkaniu z kierownictwem ministerstwa rolnictwa. Rolnicy zastrzegli jednak, że wznowią protesty, jeśli władze nie wywiążą się ze swoich obietnic. Rząd zobowiązał się m.in. do zrealizowania szybkich wypłat środków dla branży rolnej, ale w sprawie nie podpisano jednak do tej pory żadnej umowy z protestującymi. Rolnicy domagają się m.in. zmiany polityki kraju tak, aby koszty produkcji były niższe, a ceny sprzedawanych przez nich towarów wyższe.
Protesty rolników w Europie trwają od tygodni. Oprócz wymienionych wcześniej Belgii, Włoch, Hiszpanii, Francji i Portugalii, demonstracje odbywały się także w Niemczech, w Grecji (nawet w ten weekend), Rumunii i Litwie. Do ogólnoeuropejskiej akcji dołączają także Polacy. Kolejna fala strajków w naszym kraju ruszy 9 lutego i będzie trwać aż do 10 marca. Możemy się spodziewać blokad dróg i autostrad w całej Polsce.
- Jest to protest, który ma na celu wywrzeć presję na Komisję Europejską, aby zmieniła podejście do niekontrolowanego napływu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy do Unii Europejskiej. Rolnicy domagają się również zmiany strategii Zielonego Ładu, która prowadzi do ograniczenia produkcji rolnej w Europie poprzez nakładanie dodatkowych wymagań środowiskowych. W związku z sytuacją trwającej wojny na Ukrainie zwiększają się również bardzo koszty produkcji. Realizacja przyjętego kierunku zmian polityki rolnej i środowiskowej doprowadzi w efekcie do likwidacji wielu gospodarstw rodzinnych i pogorszenia się sytuacji rolników - informował przed rozpoczęciem jeszcze pierwszych blokad w Polsce 24 stycznia Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
Jednocześnie trwają rozmowy rolników z polskimi władzami. 28 stycznia podczas spotkania technicznego z protestującymi minister Czesław Siekierski zapewniał, że rządowi zależy na znalezieniu jak najlepszego wyjścia z sytuacji. - Zdaję sobie sprawę z tego, że rolnicy walczą nie tylko o swoje interesy, ale także o interesy konsumentów i bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju - podkreślił i zapowiedział powołanie zespołów roboczych, które będą się składać z przedstawicieli poszczególnych branż, naukowców i ekspertów z MRiRW.