Zapłoną opony, zablokują drogi i autostrady w Polsce. Rozpoczyna się wielki protest rolników

Konkurencyjność i kwestia handlu między Ukrainą a Unią Europejską to dwa czynniki, które mają być powodem wielkiego protestu rolników. - Producenci z Ukrainy mają większość przywilejów państw członkowskich, a nie mają praktycznie żadnych obowiązków - oceniła Dyrektorka Instytutu Gospodarki Rolnej Monika Przeworska w rozmowie z money.pl. Ekspertka wskazała, co jest kwestią sporną pomiędzy wytycznymi UE a rolnikami.
Protest rolników 9 lutego (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Protest rolników odbędzie się w całej Polsce i Unii Europejskiej już w piątek 9 lutego. Z oświadczenia NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność" wynika, że blokady obejmą drogi i autostrady. "Nasza cierpliwość się wyczerpała. Stanowisko Brukseli z ostatniego dnia stycznia 2024 roku jest dla całej naszej społeczności rolniczej nie do przyjęcia" - brzmi fragment komunikatu.

Zobacz wideo Wściekły Arłukowicz grzmi na mównicy: Lać kobiety pałami, psikać gazem, to już tak!?

Protest rolników 9 lutego odbędzie się głównie z dwóch powodów. "Urzędnicy posłuchają przy palących się oponach"

Dyrektorka Instytutu Gospodarki Rolnej Monika Przeworska wyjaśniła w rozmowie z portalem money.pl, że powodem protestu rolników są przede wszystkim dwie sprawy. Pierwszą z nich jest kwestia handlu między Ukrainą a Unią Europejską. - UE ma tu pełną kompetencję do kreowania tego, jak wygląda nasza polityka celna - powiedziała ekspertka. Przewóz określonej ilości produktów po niższych stawkach celnych umożliwiają kontyngenty taryfowe. Ich poziomy mają być wyznaczane na podstawie okresów referencyjnych, które zostały wskazane przez Unię na lata 2022 i 2023. Natomiast Ministerstwo Rolnictwa preferuje okres 2021-2023. Stanowisko to podzielają również rolnicy. Monika Przeworska wskazała, że propozycja UE uniemożliwi ochronę europejskiego rynku. 

Drugą kwestią sporną jest konkurencyjność. Zdaniem Przeworskiej obostrzenia narzucone przez Zielony Ład dają przewagę rolnikom z Ukrainy. - Producenci z Ukrainy mają większość przywilejów państw członkowskich, a nie mają praktycznie żadnych obowiązków tożsamych z obowiązkami europejskich rolników. To dlatego protestuje cała Europa - oceniła ekspertka w rozmowie z money.pl. Przedstawicielka Instytutu Gospodarki Rolnej wskazała, że rolnicy w Europie muszą mierzyć się z ograniczeniami dotyczącymi pestycydów, lub koniecznością ugorowania ziemi, co osłabia własny wpływ na dysponowanie posiadaną ziemią. - Unijni urzędnicy nie chcieli słuchać w zaciszu gabinetów, to posłuchają przy palących się oponach - stwierdził natomiast przedstawiciel Oszukanej Wsi Wiesław Gryn.

Rolnicy nie zgadzają się na Zielony Ład Unii Europejskiej. Protesty w UE i pustki na sklepowych półkach

Na unijne wymogi zwrócił uwagę również Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych "Solidarność". Rolnicy zaznaczyli, że "nie ma zgody na wdrażanie 'Europejskiego Zielonego Ładu', unijnej strategii 'od pola do stołu' i Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej w proponowanym kształcie. Rząd Polski, musi mieć jasny plan dla produkcji rolnej, opłacalności produkcji, odbudowy polskiego przetwórstwa i polskiego handlu. O to będziemy walczyć aż do skutku. Polskie, rodzinne gospodarstwa rolne są podstawą bezpieczeństwa żywnościowego kraju" - napisano w komunikacie.

Protesty odbyły się już między innymi we Włoszech i Hiszpanii. Belgijski strajk doprowadził do zablokowania dróg, magazynów z żywnością i centrów dystrybucyjnych. Efekty były widoczne w sieciach supermarketów, w których zaczęło brakować żywności. Więcej informacji na ten temat znajduje się w artykule: Puste półki w sklepach, rolnicy na ulicach. Przez Europę przelewa się wielka fala protestów.

Więcej o: