Pierwsze braki w sklepach przez konflikt na Morzu Czerwonym. "Import jest w stanie krytycznym"

W brytyjskich supermarketach już widać efekty zakłóceń logistycznych, do których doszło w wyniku konfliktu na Morzu Czerwonym. O problemach w dostawach poinformowała m.in. firma Tetley Tea, która ujawniła, że może mieć znacznie mniejsze stany magazynowe, co wpłynie na dostawy towarów do sklepów.
Duńska fregata Iver Huitfeldt wyrusza do Zatoki Adeńskiej ze Stacji Marynarki Wojennej w Korsoer w Danii, 29 stycznia 2024 r. Fregata przyczyni się do wzmocnienia bezpieczeństwa morskiego na Morzu Czerwonym i wokół niego.
Fot. REUTERS/Ritzau Scanpix

W związku z obecną sytuacją na Morzu Czerwonym, utrudniony jest m.in. import herbaty do Wielkiej Brytanii czy Unii Europejskiej. Problemy są zauważalne w sklepach spożywczych, gdzie zaczyna brakować pierwszych produktów.

Zobacz wideo Piątek prawem, nie towarem? [Co to będzie. Odcinek 1]

Brytyjczykom brakuje herbaty. "Import jest w stanie krytycznym"

Po tym, jak w jednym ze sklepów sieci Sainsbury's zabrakło czarnej herbaty firmy Tetley, producent zwrócił uwagę, że dostawy są znacznie mniejsze z powodu konfliktu na Morzu Czerwonym. "Występują problemy z dostawami, które wpływają na ogólnokrajowe dostawy czarnej herbaty. Przepraszamy za wszelkie niedogodności i mamy nadzieję, że wkrótce wrócimy do pełnej podaży" - napisano na tabliczce informacyjnej w Sainsbury's. Firma Tetley przyznała, że obecnie "import jest w stanie krytycznym". Zapewniono jednak, że w najbliższym czasie towar powinien wrócić na sklepowe półki.

- W tej chwili jest znacznie trudniej, niż byśmy chcieli, ale jesteśmy pewni, że uda nam się utrzymać poziom dostaw. Naszym priorytetem jest utrzymanie niezmiennie wysokiego poziomu usług na podstawie zamówionego i prognozowanego popytu. Wierzymy, że możemy nadal to świadczyć, ale zdajemy sobie sprawę, że jest to krytyczny okres wymagający naszej ciągłej uwagi - przekazała rzecznika Tetley, cytowana przez BBC.

Co dzieje się na Morzu Czerwonym? Huti atakują statki handlowe

Przypomnijmy, od kilku miesięcy rebelianci z plemienia Huti w Jemenie atakują statki na Morzu Czerwonym, głównie jednostki izraelskie, amerykańskie czy brytyjskie. Deklarują, że chcą w ten sposób wesprzeć Palestyńczyków walczących z wojskami izraelskimi w Strefie Gazy. W odpowiedzi na te ataki władze amerykańskie i brytyjskie zawiązały międzynarodową koalicję ochraniającą statki handlowe.

Więcej o: