Około 70-80 osób zaprotestowało w poniedziałek (12 lutego) na ulicy Szkolnej w Radomsku przeciwko wysokim rachunkom. Urząd Miasta pod koniec zeszłego roku zachęcał do przyłączania się do miejskiej sieci ciepłowniczej. Skuszeni poprawą jakości powietrza mieszkańcy zdecydowali się na ten ruch. Rachunki z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej miały być jednak wyższe nawet o kilkaset złotych od tych przed zmianą. Co więcej, "miejskie ciepło" było droższe od tego pozyskiwanego z innych źródeł - energii elektrycznej czy gazu. Mieszkańcy uważają, że koszty zostały sztucznie zawyżone.
"Obowiązujące obecnie ceny ciepła oraz ciepłej wody nie mają uzasadnienia rynkowego. Stanowią one wyjątkowo poważne obciążenie budżetów domowych odbiorców indywidualnych. Decydując się na podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej, zostaliśmy wprowadzeni w błąd i czujemy się oszukani" - czytamy w petycji, którą mieszkańcy napisali do prezydenta Jarosława Ferenca, cytowanej przez portal Radomszczanie24. "Przyłączając się do miejskiej sieci, byliśmy zapewniani o proekologicznym oraz ekonomicznym znaczeniu takiej decyzji" - dodają mieszkańcy. Rzeczywistość okazała się inna.
W poniedziałek z niezadowolonymi mieszkańcami spotkał się prezes komunalnej spółki Zbigniew Rybczyński. Tłumaczył, że rachunki były wyższe, bo też grudzień i styczeń były najzimniejsze od wielu lat. - Ustawa przewiduje dwie ceny ciepła, jakie należy stosować do rozliczeń. Przedsiębiorstwo nie ma możliwości stosowania dowolnych cen - przekonywał, cytowany przez portal radomsko.nasze.miasto.
Część mieszkańców skarżyła się też, że z ogrzewania nie mogła nawet korzystać z powodu awarii, a i tak dostała rekordowe opłaty. - Nie było ogrzewania, bo była awaria wodociągu, a mam naliczony rachunek za prawie 2,5 tys. zł - mówi mieszkaniec w rozmowie z portalem radomsko.nasze.miasto. - Nie dość, że mamy niedogrzane domy, to jeszcze płacimy teraz więcej. Nie może tak być. Ktoś musi sprawdzić, ile rzeczywiście energii pobieramy - dodaje drugi.
Zbigniew Rybczyński podczas spotkania zadeklarował, że w związku z tą awarią rachunki za ogrzewanie zostaną skorygowane na koniec okresu grzewczego. Obiecał także rozważyć zamontowanie dodatkowego licznika u jednego z mieszkańców ul. Przyszkolnej, aby sprawdzić, czy liczniki właściwie naliczają pobór energii. Radomszczanie mają bowiem co do tego wątpliwości.
Lista oczekiwań mieszkańców jest jednak dłuższa. W petycji wymieniają także: obniżenia cen za ciepło i dostarczaną ciepłą wodę, przeprowadzenia czytelnej, transparentnej procedury zmierzającej do wyboru dostawcy węgla dla miejskiej ciepłowni w Radomsku, restrukturyzację PGK oraz zaprzestanie nepotyzmu przy zatrudnianiu pracowników spółki. Mieszkańcy uważają bowiem, że za wyższymi cenami stoją kontrowersyjne wydatki spółki.
"Zarządzająca miejską ciepłownią spółka PGK pokrywa naszymi opłatami koszty swojego funkcjonowania, zbyt mocno rozbudowanej administracji oraz konsekwencje nieefektywnego zarządzania. Spółka jest obecnie miejscem zatrudniania politycznych popleczników Prezydenta Miasta, a przynależność polityczna jest kryterium doboru kadr, co przekłada się na jej wadliwe zarządzanie" - wskazują w cytowanej już petycji.
Dlatego podkreślają transparentny wybór dostawcy węgla. Chcą, aby cały proces był krystaliczny, bo nie wierzą w zasadność obecnych cen. "Dostawa węgla na potrzeby spółki PGK jest realizowana przez dostawców, którzy nie zostali wyłonieni w trybie transparentnych i konkurencyjnych postępowań, co rodzi podejrzenie nieuzasadnionego zawyżenia ceny" - czytamy dalej w petycji.