Media ujawniają, kim są liderzy protestu rolników. Dwóch jest związanych z Konfederacją

Dwóch z trzech liderów protestów rolników to osoby związane z Konfederacją. Nie wszystkim demonstrantom to pasuje. Jeden z nich uważa, że "wpływy polityczne wśród rolników na Podkarpaciu mają się coraz lepiej i przynoszą dużo szkody".
Liderzy protestu rolników. Od lewej: Roman Kondrów, Rafał Mekler, Hubert Ojdana
fot. Agencja Wyborcza.pl/@HubertOjdana na X/KaK
To nie nasz kierunek. My chcemy iść inną drogą. Radykalizm tylko nam szkodzi

- powiedział jeden z rolników, z którym money.pl rozmawiało na temat liderów protestów. W strajk zaangażowali się politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji, co nie wszystkim się podoba.

Zobacz wideo Paulina Sobiesiak-Penszko: Rolnicy mają problem ze zbyciem zdrowej żywności

Liderzy protestów rolników. Tylko jeden nie jest powiązany z Konfederacją

Money.pl przyjrzało się trzem liderom rolniczych protestów i tylko jeden z nich nie jest związany z Konfederacją. To Roman Kondrów, 53-letni lider stowarzyszenia "Podkarpacka Oszukana Wieś", który mobilizuje rolników już od jesieni ubiegłego roku. - Rolnik jest uparty i nie ustąpi. Zalewa nas zboże z Ukrainy. Tam się mówi, że my jesteśmy przeciwko Ukrainie. To my rolnicy z całej Polski pierwsi wysunęliśmy przyjazną dłoń i przyjęliśmy naszych braci z Ukrainy. A w tym momencie jesteśmy przez nich krzywdzeni. Różne mafie sprowadzają to zboże do Polski. Inaczej nie można tego określić - mówił we wtorek Kondrów w RMF FM

To o tyle istotne, że w proteście rolników uczestniczą też osoby, które nie kryją swojej sympatii do Rosji i Władimira Putina. Na jednym z transparentów wykorzystanych podczas strajku pojawiło się hasło "Putin, zrób porządek z Ukrainą i Brukselą, i z naszymi rządzącymi". Demonstranci umieścili na ciągniku także flagę ZSRR. - Jako organizator tonuję sprawę. Broń boże nie podburzam jednego narodu przeciwko drugiemu - mówi Kondrów w rozmowie z money.pl. Jak mówi, ze strony Ukraińców nie ma agresji i próbują się dogadać z Polakami. Kondrów twierdzi jednak, że istotne są zmiany, dzięki którym rolnicy więcej nie oberwą i zachodni sąsiedzi Polski również powinni apelować o to do swojego rządu. 

Politycy powiązani z Konfederacją zaangażowani w protest rolników

Rafał Mekler to szef podkarpackich struktur Konfederacji i działacz Ruchu Narodowego. Prywatnie prowadzi firmę transportową i był zaangażowany w rozmowy z rządem na temat postulatów przewoźników. Dołączył też do protestu rolników. Meklerowi zarzuca się antyukraińską postawę oraz utrzymywanie kontaktów z rosyjskimi firmami. - Przez wstawiennictwo za Ukrainą nie możemy jeździć do Rosji, nie możemy jeździć na Białoruś, a żeby realizować nasze kontrakty w Kazachstanie, jeździmy przez Turcję - mówił w rozmowie z Polsat News w listopadzie ubiegłego roku.

Polityk Konfederacji jest znany też po drugiej stronie granicy. W lutym ukraiński wiceminister gospodarki i handlu Taras Kaczka napisał w mediach społecznościowych, że Rafał Mekler "i jego banda zaczną zabijać Ukraińców za to, że są oni Ukraińcami". Te słowa działacz skomentował w krótkiej rozmowie z WP. - To ja czuję się zagrożony. Ukraińcy piszą mi w wiadomościach, że zabiją moje dzieci. Zostałem umieszczony na ukraińskiej liście wrogów ich kraju - powiedział Mekler. Dodawał też, że liczy na wysłanie przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych noty dyplomatycznej i przywołanie do porządku Tarasa Kaczki. - Ponadto lider podkarpackiej Konfederacji znalazł się na liście ukraińskiej organizacji Myrotvorets, "tropiącej prorosyjskich terrorystów" - zauważa money.pl. 

Na liście umieszczono też Huberta Ojdanę, rolnika z Podlasia i członka Związku Zawodowego Rolników "Korona". W ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych bezskutecznie startował z list Konfederacji. Podczas protestu w Dorohusku w przemowie do demonstrantów stwierdził, że otrzymał pomoc m.in. od polityków PiS-u oraz właśnie Konfederacji, ale padło też nazwisko polityka PSL Stefana Krajewskiego oraz wiceministra rolnictwa i posła KO Michała Kołodziejczaka. 

- Duże kontrowersje budzi dawna działalność Ojdany w serwisie X (wówczas Twitter). W mediach społecznościowych krążą zrzuty ekranów z wpisami rzekomo Ojdany, na których miał on pisać m.in. o "korzystnej dla polskich rolników wygranej Rosji z Ukrainą". Nie udało nam się jednak potwierdzić ich autentyczności" - informuje money.pl. 

Dziś Ojdana wprost pisze, że Ukraińcom trzeba pomagać. "Osobiście uważam że taki plakat to żenada. strajkujemy jako rolnicy o nasze, o lepsze życie … ale nie można aż tak przesadzać. Sorry bardzo ale ten plakat to gruba przesada, Pomagać Ukrainie oczywiście ! Trzeba! Sam pomagałem ile mogłem , 2 rodziny u mnie mieszkały" - napisał na X w poniedziałek 19 lutego (pisownia oryginalna). W innym wpisie dodał, że trzeba "pomagać racjonalnie nie kosztem Polskiego Rolnictwa". 

Myślę, że pan Roman (Kondrów - red.) powoli otwiera oczy i zaczyna dostrzegać, że wpływy polityczne wśród rolników na Podkarpaciu mają się coraz lepiej i przynoszą dużo szkody

- podsumował rozmówca money.pl, który dodał, że wśród protestujących nie ma istotnych podziałów, bo "nic nie łączy tak mocno, jak bieda"

Więcej o: