Centralne Biuro Antykorupcyjne zawiadomiło śledczych o możliwości "przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej" oraz "poświadczenia nieprawdy". CBA wyjaśniło, że zawiadomienie dotyczy "informacji ujawnionych na antenie tvn24.pl w magazynie Superwizjer TVN przez byłego agenta CBA Tomasza Kaczmarka". Sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Łodzi - ustalił tvn24.pl.
- Na polecenie Kamińskiego i Wąsika pojechałem do Wiednia samochodem służbowym wraz z dwoma dyrektorami zarządu operacyjno-śledczego, panem Grzegorzem P. i Krzysztofem B., którzy również są skazani w aferze gruntowej. Cel wizyty był pozorny, abyśmy odnaleźli fabrykę produkującą maszyny do gier losowych. To był tylko pretekst do tego, aby ci panowie zostali wynagrodzeni za swoje wierne działanie w postaci spędzania dwóch dni w domu publicznym w Wiedniu - mówił w rozmowie z tvn24.pl były agent CBA Tomasz Kaczmarek.
Według "agenta Tomka" "fundusz operacyjny, z którego korzystało CBA, również był wykorzystany w sposób przestępczy". Jak tłumaczył, pieniądze na pobyt w domu publicznym pochodziły z funduszu operacyjnego CBA. - Dostałem polecenie służbowe, żeby tych ludzi tam zawieźć, zapłacić za ich pobyt, ponieważ jako funkcjonariusz pod przykryciem dysponowałem pieniędzmi na kontach legendowych, które miałem stworzone. Za ich pobyt w domu publicznym, hotelach, za posiłki, alkohol płaciłem pieniędzmi z funduszu operacyjnego - mówił były agent CBA.
Kaczmarek dodał, że "Wąsik i Kamiński rozliczyli te pieniądze trzy, cztery dni przed tym, jak zostali odwołani ze stanowisk". - Wiedzieli, co wydarzyło się w Wiedniu, jak wyglądały imprezy, na co pieniądze zostały spożytkowane - na uciechy i potrzeby cielesne ludzi, którzy zostali wynagrodzeni za swoją wierną służbę - mówił.
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali w grudniu 2023 r. skazani prawomocnym wyrokiem na dwa lata więzienia za działania operacyjne w związku z tzw. aferą gruntową. Politycy kwestionowali orzeczenie, powołując się na wydane w 2015 r. prezydenckie ułaskawienie. Następnie zostali zatrzymani podczas pobytu w Pałacu Prezydenckim i trafili do zakładów karnych. Andrzej Duda ułaskawił ich po raz drugi.