Aktualnie prawo przewiduje 13 dni ustawowo wolnych od pracy. Jest to m.in. Nowy Rok, Święto Trzech Króli czy Wszystkich Świętych. Pracownicy mogą liczyć na odpoczynek także w czasie Wielkanocy czy Bożego Narodzenia, ale tylko przez dwa dni. Pracujący jest natomiast Wielki Czwartek, Wielki Piątek, a w grudniu - Wigilia.
Związkowcy apelują, aby do kalendarza dni wolnych dodać jeszcze dwie daty: Wielki Piątek oraz Wigilię Bożego Narodzenia - informuje "Fakt". W rozmowie z dziennikiem przedstawiciel Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych tłumaczy to tym, że w wiele firm i tak nie pracuje w te dni. - W mojej opinii jest to bardzo dobry pomysł, w wielu przedsiębiorstwach już teraz te dni są zwyczajowo dniami wolnymi od pracy, bądź dniami ze skróconym czasem świadczenia pracy. W szczególności wigilia jest dniem bardzo istotnym dla zarówno dla wierzących jak i niewierzących Polaków. Czas ten ma rodzinny charakter i wiąże się z koniecznością wykonania wielu obowiązków domowych. Brak obowiązków służbowych w tym okresie pozwoli pracownikom na zbalansowanie czasu poświęcanego na pracę i życie rodzinne podczas tak ważnych i rodzinnych świąt - mówi Paweł Galec.
Rozmówca "Faktu" zauważa również, że te dodatkowe dni wolne mogłyby pozytywnie wpłynąć na pracowników. - Generalnie w mojej opinii skracanie czasu pracy pracowników jest zasadne nie tylko z powodu zmian na rynku pracy, ale również w kontekście przepracowania Polaków - mówi. Innego zdania jest natomiast dr Marcin Wojewódka radca prawny i dr nauk ekonomicznych. - Polska to widać bardzo bogaty kraj, w którym duża część obywateli uważa, że bogactwo bierze się z wolnych dni. Tak nie jest. Każde dodatkowe wolne oznacza, że mamy mniejszy produkt krajowy brutto, czyli rozwijamy się wolniej - powiedział dziennikowi.
Wśród polityków pojawiła się natomiast inna propozycja, aby skrócić w Polsce czas pracy. Lewica zapowiedziała, że złoży w Sejmie projekt ustawy wprowadzającej 35-godzinny tydzień pracy. . - Premier Donald Tusk odnosił się do tego pomysłu dość życzliwie. Takie rozwiązania obowiązują już w innych państwach europejskich, między innymi Hiszpanii i Niemczech. Warto to skonsultować z naszą ministrą pracy i polityki społecznej - powiedział Robert Biedroń w Radiowej Jedynce.
Z podobnym rozwiązaniem wyszła też partia Razem. Adrian Zandberg spytany o skrócenie czasu pracy w Porannej rozmowie Gazeta.pl 15 lutego rozwinął temat oraz pomysł jego ugrupowania na reformę pracy. - W umowie koalicyjnej nie ma skrócenia czasu pracy. W naszym imieniu położyła to na stole Marcelina Zawisza. Nie było zgody, żeby to wpisać do umowy koalicyjnej - powiedział Zandberg. - Myślę, że rzeczywistość będzie wymuszać w wielu sprawach ponowne przyjrzenie się tym obszarom. Uważam, że jeśli chodzi o czas pracy, to już jest czas, żebyśmy szli w tym kierunku. Stopniowo, krok po kroku, my mamy gotową ustawę, przygotowane od A do Z kompleksowe rozwiązanie do wprowadzenia w czasie jednej kadencji w sposób płynny, bezpieczny dla gospodarki - dodał.