Wyrok ws. fałszywych zwolnień lekarskich. Wśród skazanych adwokat od "trumny na kółkach"

Sąd wydał wyrok w sprawie fałszywych zwolnień lekarskich dla prawników z Łodzi. Wśród oskarżonych znalazło się m.in. 30 adwokatów. Część z nich otrzymała kary więzienia w zawieszeniu oraz zakazy uprawiania zawodu.
Toga adwokacka (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Proces dotyczący fałszywych zwolnień lekarskich dla łódzkich prawników rozpoczął się w 2019 roku. Oskarżonych zostało łącznie 45 osób, w tym 30 adwokatów. 1 marca Sąd Rejonowy w Gostyninie ogłosił wyrok w tej sprawie.

Zobacz wideo Krystyna Jarek: Są różne modele korzystania z AI dopasowane do biznesu

Wyrok ws. fałszywych zwolnień lekarskich. Sąd skazał kilku adwokatów na karę więzienia w zawieszeniu

Jak poinformował "Dziennik Łódzki", sąd uniewinnił część oskarżonych, a niektóre sprawy zostały umorzone. Kilku prawników otrzymało kary pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny i okresowe zakazy uprawiania zawodu. Spośród adwokatów najwyższą karę dostał Eugeniusz Z., którego skazano na rok więzienia w zawieszeniu na 12 miesięcy, 10 tysięcy złotych grzywny i pięcioletni zakaz uprawiania zawodu. Innym skazanym jest Paweł K., adwokat od "trumny na kółkach".

Według śledczych Paweł K. jest sprawcą wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. "Dziennik Łódzki" przypomniał, że proces w sprawie wypadku toczy się w Olsztynie, zaś w Gostyninie został skazany na trzy miesiące więzienia w zawieszeni na rok, pięć tysięcy złotych grzywny i roczny zakaz uprawiania zawodu.

Proces, który toczył się przed Sądem Rejonowym w Gostyninie, miał związek ze sprawą lekarki sądowej Beaty J. Zdaniem prokuratury kobieta wystawiała fałszywe zwolnienia lekarskie uczestnikom procesów, dzięki czemu mogli oni przedłużać czas trwania postępowań. W lipcu 2023 roku Beata J. została nieprawomocnie skazana na 1,5 roku więzienia. Niedługo potem znaleziono ciało kobiety. Śledczy ustalili, że lekarka popełniła samobójstwo.

Obrońca oskarżonych adwokatów z Łodzi komentuje wyrok. "Góra urodziła mysz"

Mecenas Bartosz Tiutiunik, który bronił kilkunastu oskarżonych adwokatów z Łodzi, odniósł się do wyroku w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Można powiedzieć, że wbrew temu, co twierdzono na początku sprawy, nie mieliśmy do czynienia z żadną aferą, w ramach której łódzcy adwokaci mieli rzekomo nakłaniać lekarza sądowego do wystawiania fałszywych zaświadczeń - powiedział mec. Tiutiunik.

Bartosz Tiutiunik zauważył, że prokuratura nie zdołała obronić większości tez z aktu oskarżenia, a jedynie kilku adwokatów otrzymało wyroki skazujące. - Patrząc na finał tej sprawy, choć oczywiście nieprawomocny, mam taką refleksję, że "góra urodziła mysz" - stwierdził Tiutiunik.

Więcej o: