Daniel Obajtek został odwołany ze stanowiska prezesa Orlenu 5 lutego. Obajtek dostał wówczas trzymiesięczną odprawę. Były prezes Orlenu został zapytany, ile pieniędzy otrzymał z tego tytułu. - Jeśliby policzyć netto, to sama odprawa wyniosła 140-150 tysięcy złotych - przekazał w rozmowie z Interią. Odniósł się również do innych kwestii związanych z jego pokaźnym majątkiem.
Daniel Obajtek nie chciał zdradzić, ile pieniędzy dostał w ramach odszkodowania za półroczny zakaz konkurencji. Były prezes Orlenu przyznał za to, że jest człowiekiem zamożnym. Jego zdaniem dowodzi to, że posiada kwalifikacje niezbędne do kierowania spółkami takimi jak Orlen.
- Mam odwagę powiedzieć: jestem człowiekiem zamożnym i miałem prawo kierować Orlenem. To ludzie zamożni powinni kierować Orlenem, nie chciałbym oddać tej spółki w ręce kogoś, kto niczego w życiu się nie dorobił. Jeśli ktoś poradził sobie w życiu, to poradzi sobie w Orlenie. Tak jak ja - podkreślił Obajtek.
Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, Daniel Obajtek tuż po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych przepisał na syna nieruchomości i udziały w firmie deweloperskiej. Były prezes Orlenu stwierdził, że "nie miał czasu zrobić tego wcześniej". Obajtek uważa, że "jest wielkim draństwem publikować materiały na ten temat", ponieważ jego syn jest osobą prywatną.
Obajtek odniósł się również do kwestii zabytkowego dworku w Borkowie w gminie Choczewo (woj. pomorskie), który kupił w 2017 roku. Informowaliśmy, że od czterech lat nieruchomość jest użytkowana przez Fundację Integracji przez Sport Handicap - Zakopane.
- Z tego dworku nie mam ani złotówki. Zapłaciłem wszystkie podatki i oddałem go na 40 lat fundacji, żeby stworzono tam centrum zespołu Tourette'a. Jeżeli ktoś to wyciąga, to jest nie w porządku wobec chorych ludzi. Ta fundacja ma 50 niepełnosprawnych dzieciaków, które rehabilituje poprzez sport - powiedział Obajtek.