Od kilku tygodni trwa wojna cenowa pomiędzy Biedronką a Lidlem. Dyskonty prześcigają się nie tylko w kwestii obniżek cen czy promocji, ale także reklamy. Prezes Biedronki Luis Araujo podczas rozmowy z dziennikarzami w Lizbonie przyznał, że sieć sklepów grupy Jeronimo Martins nie odpuści. - Jesteśmy przekonani i mamy na to badania, że jesteśmy najtańszą siecią handlową w Polsce i nie ma dla nas nic ważniejszego niż to, by klienci o tym wiedzieli - podkreślił.
- Niezależnie do tego, czy na rynku jest inflacja, czy dezinflacja albo deflacja, nasza strategia jest zawsze taka sama - patrzymy na perspektywy dla wolumenów. Wzrost wolumenów i udziałów w rynku będzie naszym priorytetem w tym roku" - stwierdził Luis Araujo cytowany przez portalspozywczy.pl. - Będziemy robić wszystko, jeśli chodzi o propozycję cenową i jej komunikację, by klienci przychodzili do naszych sklepów - dodał i podkreślił, że wolumeny Biedronki są na "dość dobrym poziomie", mimo że na polskim rynku handlu spożywczego w styczniu kolumny spadły.
W kwestii wojny cenowej z Lidlem przedstawiciele grupy Jeronimo Martins podkreślili, że komunikowanie niskich cen leży w DNA Biedronki. - Lubię konkurencję, bo bez tego firmy się nie rozwijają. Konkurencja zmusza nas do tego, byśmy byli coraz lepsi, a na tym korzystają klienci - powiedział Pedro Soares dos Santos, prezes grupy. - Jesteśmy przekonani i mamy na to badania, że jesteśmy najtańszą siecią handlową w Polsce i nie ma dla nas nic ważniejszego niż to, by klienci o tym wiedzieli. Inni nagle zdali sobie sprawę, że muszą mocniej skupić się w komunikacji na cenach, bo być może uważają, że ich marka nie jest oceniana z tej perspektywy - tłumaczył z kolei Araujo. - My nie odpuścimy tematu cen i promocji - dodał.
Według specjalistów z aplikacji PanParagon w trakcie trwającej wojny cenowej pomiędzy Bieronka a Lidlem częstotliwość zakupów w sklepach należących do Jeronimo Martins Polska S.A. wzrosła. - W połowie stycznia udział dowodów zakupu z Biedronki kształtował się na poziomie 29,2 proc., natomiast w połowie lutego wartość ta wynosiła już 30,7 proc. To wzrost o około 1,5 proc. Co ciekawe, regularny wzrost dodawanych paragonów z Biedronki zauważalny jest od momentu wysłania pierwszych SMS-ów przez tę sieć uderzających bezpośrednio w Lidla - wyjaśniła Antonina Grzelak z aplikacji PanParagon. W przypadku Lidla zmiany nie były aż tak znaczące. We wszystkich analizowanych tygodniach odsetek dodawanych paragonów z Lidla oscylował w granicach 15 proc. jedynie z delikatnym spadkiem o około 0,5 proc. od 5 lutego. Więcej na temat tego, kto wygrywa w wojnie cenowej znajdziesz w artykule: Wojna cenowa Biedronki i Lidla. Kto zyskał, a kto stracił? Eksperci zajrzeli w paragony.