Od trzech miesięcy w lubelskiej Bogdance trwa spór między górnikami a zarządem. Cztery związki zawodowe, które działają w kopalni, domagają się od zarządu 15 proc. podwyżki pensji. Porozumienia w tej sprawie nadal brak, a w związku z tym górnicy we wtorek (19 marca) zorganizowali pikietę pod siedzibą zarządu. To jednak nie koniec, bo na 12 kwietnia zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki. W porządku obrad znalazł się punkt dotyczący zmian w składzie Rady Nadzorczej.
- Od trzech miesięcy przedstawiciele wszystkich związków zawodowych działających w kopalni prowadzą z zarządem rozmowy. Żądamy 15-procentowej podwyżki płac. Jest to oczywiście punkt wyjścia. Z tym zarządem podpisaliśmy już wiele umów, porozumień regulujących płace czy świadczenia socjalne, m.in. podwyższenie odpisu na fundusz socjalny, nowe stawki flapsów (talony żywnościowe dla pracowników kopalni - red.) - 54 i 32 zł za dzień pracy, ubiegłoroczne nagrody - informuje Jacek Świrszcz, przewodniczący ZZG w Polsce LW „Bogdanka" S.A. cytowany przez "Dziennik Wschodni".
- Główny postulat to jest co najmniej urealnienie płac o wskaźnik wzrostu cen. Wystąpiliśmy z postulatem 15 procent. Był postulat dodatkowego odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych - na tzw. wczasy pod gruszą, więc mówimy o jednorazowym świadczeniu, a my żądamy comiesięcznej stabilnej płacy - tłumaczył z kolei Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku Zawodowego "Przeróbka" w Lubelskim Węglu Bogdanka w rozmowie z Radiem Lublin.
We wtorek (19 marca) przed siedzibą zarządu odbyła się pikieta zorganizowana przez związki zawodowe. Protestujący przedstawili swoje postulaty. Jak wskazuje Radio Lublin, do godz. 13 nikt z władz spółki nie wyszedł do górników.
Obecnie w kopalni zatrudnionych jest 5200 osób. Jak wskazuje "Dziennik Wschodni", średnia pensja górnika wynosi ok. 15 tys. złotych brutto. Poza tym otrzymują też kilka benefitów: barbórkę, 14. pensję (oba wynoszą tyle, ile pensja miesięczna, talony żywieniowe czy dopłaty do wypoczynku. W ubiegłym roku górnicy otrzymali też nagrody z okazji jubileuszu 40-lecia wydobycia, które wyniosły od 20 do 40 tys. zł brutto w zależności od przepracowanych lat.
W ubiegłym roku Bogdanka odnotowała rekordowy zysk w wysokości 687,1 mln zł netto. Związkowcy wskazują, że został on wypracowany właśnie przez górników. - Trzeba podkreślić, że to górnicy wypracowali rekordowy zysk w minionym roku i coś się nam z niego należy. Nie tylko "Bóg zapłać" - mówi Świrszcz. Dodaje, że związkowcy "nie są pazerni". - Każdy walczy o swoje. Nie jesteśmy pazerni, tylko chcemy mieć udział w zyskach, które zostały wypracowane dzięki nam, a przy tym zapewnić naszym pracownikom takie same warunki do życia, jak w roku poprzednim - podkreśla.
Na 12 kwietnia zaplanowano nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki, na którym mają zostać wprowadzone zmiany w składzie Rady Nadzorczej. Wiele wskazuje na to, że jest to początek rewolucji kadrowej w zarządzie. Ze stanowiskiem może pożegnać się prezes Kasjan Wyligała oraz jego zastępcy. - Nie jest tajemnicą, że zarząd Enei (główny udziałowiec Bogdanki - przyp. red.), zleci naszemu zarządowi zwołanie tzw. walnego, a konsekwencją tego będą zapewne zmiany w zarządzie naszej kopalni - mówi Jacek Świrszcz w "Dzienniku Wschodnim".
Przewodniczący ZZG w Polsce LW "Bogdanka" S.A. dodaje przy tym, że ewentualne zmiany w zarządzie nie mają wpływu na ich protest. - Z boku może to wyglądać, że górnicy oczekują porozumienia z obecnym zarządem, na "odchodne" lub nowym, jako "wkupnego". My związkowcy tu w Bogdance byliśmy i będziemy, a zarządy się zmieniają, przeżyliśmy już ich kilka. Trzeba podkreślić, że to górnicy wypracowali rekordowy zysk w minionym roku i coś się nam z niego należy. Nie tylko "Bóg zapłać" - podkreśla.