Koalicja Obywatelska szła do wyborów parlamentarnych z obietnicą rozliczenia Adama Glapińskiego. Postawienie szefa Narodowego Banku Polskiego przed Trybunałem Stanu było jednym z ich ważniejszych haseł. - Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym, co robi. Adam Glapiński jest też nielegalny. Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP. Nie trzeba będzie ustawy - mówił Tusk w lipcu ubiegłego roku.
We wtorek (19 marca) odbyła się konferencja prasowa szefa rządu. Jeden z dziennikarzy zapytał się wprost o to, czy Adam Glapiński stanie przed Trybunałem Stanu. - Wniosek o Trybunał Stanu dla Adama Glapińskiego jest przygotowany i gotowy. Zostanie złożony w najbliższych dniach - przekazał Donald Tusk. Nie zdradził jednak więcej szczegółów. W 2023 roku lider PO tłumaczył natomiast, że jednym z głównych zarzutów wobec Glapińskiego jest "zniszczenie niezależności Narodowego Banku Polskiego".
O tym, że działania rządu w związku z usunięciem Glapińskiego ze stanowiska szefa NBP są już na zaawansowanym etapie, informował w lutym Bloomberg. W artykule zwrócono jednak uwagę, że może to okazać się najtrudniejszą z dotychczasowych decyzji obecnej władzy. Nie wykluczone, że w sprawę będą musiały zaangażować się instytucje europejskie. Przypomnijmy, że w grudniu 2023 roku prezeska Europejskiego Banku Centralnego, przekazała, że próby usunięcia Glapińskiego ze stanowiska mogą zostać skierowane do unijnych sądów. Podkreśliła, że mogą one podważyć niezależność instytucji, "jeśli nie będą zgodne z prawem".
Bloomberg przypomniał również decyzję Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku ze stycznia 2024 roku wskazano, że postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu zwykłą większość głosów w Sejmie byłoby niezgodne z konstytucją. Można to zrobić jedynie przy uzyskaniu poparcia od 276 posłów (koalicja posiada 248), czyli większości trzech piątych głosów.