Mierzony według unijnej metodologii deficyt finansów publicznych wzrósł w Polsce do 5,1 proc. PKB w 2023 r. - tak wynika ze wstępnych danych podanych przez Główny Urząd Statystyczny. W 2022 r. było to 3,5 proc. Ostateczne dane Eurostat poda 23 kwietnia.
Tak wysoki wskaźnik zadłużenia z 2023 r. oznacza, że Polsce może grozić tzw. procedura nadmiernego deficytu (PND). Unijna granica to 3 proc. Businnes Insider podkreśla, że "nawet po odjęciu części wydatków na armię, nasz deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2023 r. może nie znaleźć się poniżej 3 proc. PKB". "Deficyt lepiej niż prognozowała KE, co podbija poprzeczkę dla ministra finansów przy konstruowaniu finansów publicznych na ten i kolejny rok, by potem spadał o 0,5 p. proc. na rok. Trochę pomoże ulga na wydatki na armię, ale uniknięcie procedury nadmiernego deficytu może być trudne" - zauważa Grzegorz Osiecki, dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej".
O groźbie procedury nadmiernego deficytu mówił pod koniec lutego w rozmowie z portalem minister finansów Andrzej Domański. - Procedura nadmiernego deficytu zostanie oczywiście wobec nas otwarta, bo już poprzedni rząd zadeklarował deficyt istotnie powyżej 3 proc. PKB. Jestem optymistą, jeśli chodzi o rekomendację KE, która zostanie dla nas wydana i sądzę, że nie będzie ona wymagała radykalnych kroków, szczególnie w kontekście reformy reguł UE - oceniał. Jeśli chodzi z kolei o wskaźnik długu publicznego do PKB to sytuacja wygląda nieco lepiej, bo ten wzrósł jedynie z 49,2 proc. do 49,6 proc. W poprzednich latach sięgał on nawet 57,2 proc. "Państwowy dług publiczny nie może przekroczyć 60 proc. wartości rocznego produktu krajowego brutto" - mówi art. 74 ustawy o finansach publicznych.
W dużym skrócie unijna procedura nadmiernego deficytu wymusza takie reformy i zarządzanie finansami państwa, aby stopniowo zmniejszać nadmierne deficyty. Nasz kraj była nią już objęty w latach 2009-2015 i wynikało to z wysokich deficytów (7 proc.) w latach 2009-2010. "Część obserwatorów ma z nią szczególnie złe wspomnienia także dlatego, że z jednej strony wymuszała na ówczesnym rządzie w kolejnych latach niepopularne decyzje (typu reforma OFE), z drugiej została z nas zdjęta akurat kilka miesięcy przed wyborami w 2015 r. - po których PiS mógł prowadzić hojniejszą politykę fiskalną" - pisał w Next.gazeta.pl Mikołaj Fidziński. Przy PND mają być brane pod uwagę wydatki na cele obronne - tak wynika z ustaleń Rady i Parlamentu Europejskiego. Ponadto plan powrotu do dopuszczalnych deficytów ma być zindywidualizowany dla każdego kraju i będzie mógł trwać nawet do 7 lat.