Minister nie pozostawia wątpliwości: Polska zostanie objęta procedurą nadmiernego deficytu

- Procedura nadmiernego deficytu zostanie wobec nas otwarta - nie pozostawia wątpliwości minister finansów Andrzej Domański w wywiadzie dla serwisu Business Insider Polska. Nie wydaje się jednak szczególnie zaniepokojony tym faktem. Szef resortu finansów zapowiedział też, że nie planuje nowelizacji budżetu.
UBriefing prasowy ministra finansw w Warszawie w sprawie Krajowego Systemu e - Faktur
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Procedura nadmiernego deficytu zostanie oczywiście wobec nas otwarta, bo już poprzedni rząd zadeklarował deficyt istotnie powyżej 3 proc. PKB. (...) Jestem optymistą, jeśli chodzi o rekomendację KE, która zostanie dla nas wydana i sądzę, że nie będzie ona wymagała radykalnych kroków, szczególnie w kontekście reformy reguł UE

- powiedział w rozmowie z serwisem Business Insider Polska minister finansów Andrzej Domański. 

Zobacz wideo Urszula Zielińska: Zastaliśmy w ministerstwie 27 procedur naruszeniowych, niektóre grożą nam karami finansowymi

Obawy przed "mityczną" procedurą nadmiernego deficytu pojawiały się w dyskursie publicznym szczególnie mocno po wyborach 15 października, gdy dyskutowano o sytuacji finansów państwa odziedziczonej po rządach PiS. UE wraca bowiem do reguł fiskalnych zawieszonych na czas kryzysu covidowego, a Polska wchodzi w ten czas z wysokim deficytem sektora rządowego i samorządowego (tzw. general government) ponad 5 proc. w 2023 r. i zapewne w 2024 r. Tymczasem unijna granica to 3 procent.

Unijna procedura nadmiernego deficytu w największym skrócie wymusza takie reformy i zarządzanie finansami państwa, aby stopniowo schodzić z nadmiernych deficytów. Polska była nią objęta w latach 2009-2015. Wynikała z wysokich deficytów w latach 2009-2010 (ponad 7 proc.), które jednakowoż pozwoliły być w tamtym okresie kryzysu w UE "zieloną wyspą" bez recesji. Z drugiej strony, część obserwatorów ma z nią szczególnie złe wspomnienia także dlatego, że z jednej strony wymuszała na ówczesnym rządzie w kolejnych latach niepopularne decyzje (typu reforma OFE), z drugiej została z nas zdjęta akurat kilka miesięcy przed wyborami w 2015 r. - po których PiS mógł prowadzić hojniejszą politykę fiskalną.

embed

Ważne jest jednak to, że - wszystko na to wskazuje - obecna procedura nadmiernego deficytu będzie dużo mniej uciążliwa niż poprzednia. Dlatego też Andrzej Domański nie sprawia w wywiadzie wrażenia, jakby był jej wizją przerażony - bo nie wymusi ona drastycznych cięć czy trudnych decyzji. Zgodnie z ostatnimi ustaleniami negocjatorów Rady i Parlamentu Europejskiego, przy procedurze nadmiernego deficytu nie będą brane pod uwagę wydatki obronne, a to spora część naszego deficytu. Po drugie, plan powrotu do dopuszczalnych deficytów ma być zindywidualizowany dla każdego kraju i będzie mógł trwać nawet do siedmiu lat. Ministerstwo Finansów i tak zapowiadało redukcję deficytów w kolejnych latach.

Z drugiej strony, łagodniejsze zasady procedury nadmiernego deficytu nie oznaczają beztroskiego podejścia do finansów publicznych. Ministerstwo Finansów planuje między innymi - zgodnie z unijnymi wytycznymi - powrót do tzw. stabilizującej reguły wydatkowej, która silnie wiąże nowe wydatki budżetowe z ich pokryciem po stronie wpływów.

- To wprost efekt wojny w Ukrainie i naszych potężnych wydatków na modernizację armii, niwelowanie skutków kryzysu energetycznego i pomocy uchodźcom z Ukrainy - mówi o przyczynach polskiego deficytu Domański.

Sama tylko pomoc Ukraińcom, którzy znaleźli schronienie w Polsce, miała wartość ok. 0,5 proc. PKB. Gdybyśmy wydawali na zbrojenia tylko tyle, ile inne kraje UE będące członkami NATO, co oczywiście nie jest zgodne z naszymi celami, do tego odjęli wydatki dotyczące uchodźców i szoku energetycznego, to mielibyśmy deficyt poniżej 3 proc. PKB

- wyjaśnia. 

Domański: Nie będzie nowelizacji budżetu państwa

Nie planuję nowelizacji ustawy budżetowej

- zapowiedział także minister finansów. To interesująca deklaracja. Dotychczas z koalicji rządzącej raczej dochodziły głosy, że budżet - przygotowany w rekordowo szybkim czasie, w dużej mierze na bazie projektu poprzedniej ekipy - będzie w trakcie roku zmieniany. Inna sprawa, że już ustawę budżetową prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego (który wkrótce może ją uznać za niezgodną z ustawą zasadniczą). Zależnie od interpretacji prawniczych, z nowelizacją budżetu prezydent mógłby zrobić to samo albo wręcz ją zawetować.

Wątpliwości w budżecie wzbudzają m.in. optymistyczne założenia co do części wpływów, choćby 6 mld zł zysku z NBP, których nie będzie. Co jeszcze ważniejsze, Ministerstwo Finansów założyło, że w tym roku zbierze z podatku VAT aż 316 mld zł. Zdaniem części ekonomistów, to bardzo optymistyczne założenie. Przykładowo, eksperci z Pekao swoistą "poduszkę optymizmu" - czyli różnicę między planami resortu finansów a ich zdaniem najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wpływów z VAT - oszacowali na 29 mld zł. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy - od lutego 2023 r. do stycznia 2024 r. włącznie - do budżetu z tytułu VAT wpłynęło około 250 mld zł. 

Będziemy starali się zrealizować wpływy z VAT, ale dużo będzie tutaj zależało od koniunktury gospodarczej. (...) Jestem umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi o realizację tegorocznych dochodów z VAT i całego budżetu

- powiedział Domański w rozmowie z "Business Insider Polska". 

Domański: Na duże reformy potrzeba czasu

Minister mówił też w rozmowie z Business Insider Polska m.in., że nie wyklucza zawiadomień do prokuratury w związku z nieprawidłowościami znalezionymi w Ministerstwie Finansów po poprzednikach. Jednym z takich zaskoczeń były - jak relacjonował w styczniu Domański - "krytyczne błędy" przy wdrożeniu Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Wejście w życie obowiązku fakturowania przez firmy w tym systemie przesunięto z 1 lipca br. na nieokreślony na razie moment.

Minister finansów zapowiedział także zmiany w składce zdrowotnej dla przedsiębiorców. W pierwszej kolejności mają dotyczyć one najprostszej i najbardziej oczywiście sprawy, czyli naprawy przepisów wprowadzonych przez rząd PiS, zgodnie z którą składkę należy opłacać także od sprzedaży aktywów trwałych, np. samochodu albo maszyny. Głębsza reforma - np. gruntowne zmiany podatkowe (m.in. obiecana kwota wolna od podatku 60 tys. zł) albo powrót do ryczałtowej składki zdrowotnej - ma zająć rządowi dłużej. 

Szef resortu finansów cieszył się też z wysokiego zainteresowania polskimi obligacjami. Poinformował, że potrzeby pożyczkowe brutto na ten rok (ok. 450 mld zł) są już sfinansowane w 40 procentach. Nie zdradził za to, czy niższa stawka VAT na żywność (0 procent zamiast pięciu) zostanie przedłużona po 31 marca.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: