Pełnomocnik rządu do spraw CPK zapewnił, że prace wciąż trwają. - Wyraźnie powtarzam, my nie wstrzymaliśmy tam prac. Prace związane z planowaniem, projektowaniem linii kolejowej trwają. Prace z dostosowaniem projektu lotniskowego trwają. Trwają też prace nad realizacją zleconych studiów technologicznych, środowiskowych, ekonomicznych. To wszystko się dzieje - podkreślił.
Maciej Lasek liczy na to, że wstępna decyzja rządu w sprawie dalszych prac nad CPK nadejdzie jeszcze w kwietniu. - Mówimy o wstępnych rekomendacjach, co musimy zrobić, żeby nie stracić na Mazowszu i w Polsce centralnej żadnego pasażera, żeby LOT mógł się rozwijać - zaznaczył. Wskazał ponadto, że ma nadzieję na zakończenie obecnego etapu weryfikacji projektu przed końcem pierwszego półrocza.
Maciej Lasek odniósł się ponadto do audytu finansowego spółki. Jak informowaliśmy na Next.gazeta.pl, przetarg w tej sprawie nie został rozstrzygnięty, ponieważ nie pojawiła się żadna oferta. - Myślę, że mogę wyrazić pewnego rodzaju zdziwienie, że w Polsce jest tak mało firm, które mają odwagę stanąć do przetargu i złożyć dobrą ofertę - wskazał pełnomocnik rządu.
Podkreślił ponadto, że mało ofert wpływało również w przypadku innych audytów. - Najczęściej była to jedna firma, która spełniała warunki. Ale okazywało się, że jeszcze czegoś brakowało - zauważył Lasek. - Myślę, że jest to problem, z tym że firmy nie chcą zajmować się projektami, które są nacechowane tak dużymi emocjami politycznymi - ocenił.
Pełnomocnik rządu stwierdził ponadto, że PiS "miał jakiś problem" z CPK. Świadczyć ma o tym między innymi przekazanie spółce niepełnej kwoty dokapitalizowania. - W zeszłym roku (rząd PiS - red.) miał przekazać w papierach skarbowych 7 mld złotych dla spółki. Przekazał zaledwie 3,7 miliarda - zauważył Lasek.
Podkreślił ponadto, że poprzednia władza traktowała projekt w kategoriach kampanii wyborczej. - Nie bójmy się tego powiedzieć. Główny element działań marketingowych spółki przypadł na najbardziej gorący okres kampanii wyborczej do parlamentu. I to mamy udokumentowane między innymi w raportach z audytów wewnętrznych. To jest coś, co trzeba również sprawdzić - zapowiedział.
- To dla nich był projekt polityczny, a nie prawdziwy projekt infrastrukturalny. My dzisiaj staramy się te błędy, które popełnił PiS poprawić - stwierdził. - Nie wiem, czy to jest sabotaż, czy głupota. Z mojego punktu widzenia wszystko jedno. Generalnie musimy naprawiać bałagan po poprzednikach - podsumował.