- Sytuacja jest stabilna - uspokajała w kwietniu ministerka pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, pytana o zwolnienia w całej Polsce. Tymczasem Maciej Smolarek, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu informuje o znacznym wzroście liczby zwolnień grupowych w regionie. - Wzrost zgłoszeń o zwolnieniach grupowych jest znaczny, najwięcej otrzymaliśmy ich w marcu tego roku - mówi w rozmowie z "Gazetą Pomorską".
Z zebranych przez niego danych wynika, że od stycznia do marca tego roku do powiatowych urzędów pracy w województwie kujawsko-pomorskim zgłoszono zwolnienia 368 pracowników. Tymczasem w tym samym okresie ubiegłego roku było to 161 osób. Wzrost jest więc ponad dwukrotny. Większość, bo 325 osób pracuje w przemyśle.
"Gazeta Pomorska" opisuje, że w regionie doszło ostatnio do kilku zwolnień grupowych. W lipcu Pomorska Fabryka Mebli w Nowem ogłosiła upadłość, ale ze względu na formalności z nią związane, dopiero w marcu przeprowadzono proces redukcji zatrudnienia. Pracę straciło 270 osób. Zlikwidowany ma zostać także zakład firmy Bioetanol AEG w Chełmży, przez co zwolnionych zostanie 55 osób. Firma nie poradziła sobie ze wzrostem cen surowców o - jak przekonuje - 400 proc. Oprócz tego gazeta przypomina, iż w lutym firma transportowa Don Trucking w Bydgoszczy wręczyła wypowiedzenia 102 osobom.
I choć resort pracy zapewnia, że sytuacja jest "stabilna, pewna i optymistyczna" to z regionów napływają nieco niepokojące doniesienia. Dlatego resort pracy zabezpieczyło 50 mln zł z rezerwy Funduszu Pracy na działania dla powiatów, w których planowane są zwolnienia. - Środki w razie potrzeby będą mogły być przeznaczane m.in. na pośrednictwo pracy i pośrednictwo zawodowe, refundację kosztów wyposażenia stanowiska pracy, rozpoczęcie działalności gospodarczej, uzupełnianie kwalifikacji czy tworzenie nowych miejsc pracy - mówiła szefowa MRPiPS.