"Wall Street Journal" poinformował w czwartek 16 maja, że Rosja przed inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku wystrzeliła w przestrzeń kosmiczną satelitę Cosmos 2553. Jego zadaniem jest testowanie komponentów potencjalnej broni przeznaczonej do niszczenia satelitów.
Rosja twierdziła, że satelita służy do prowadzenia badań naukowych, ale amerykańscy urzędnicy uznali to wytłumaczenie za niewiarygodne. Jak przekazał "WSJ", Cosmos 2553 może służyć do zniszczenia za pomocą eksplozji nuklearnej zarówno satelitów rządu USA, jak i komercyjnych (np. Starlink), które odgrywają istotną rolę w komunikacji w wojnie w Ukrainie. Zakłócenie satelitarnego systemu GPS doprowadziłoby bowiem w konsekwencji do konieczności korzystania z kompasu i mapy przez żołnierzy. Ponadto USA miałyby trudności z wykryciem wystrzelenia międzykontynentalnych rakiet balistycznych lub detonacji nuklearnych.
Jedno ze źródeł twierdzi, że satelita jest prototypową bronią, a inne oceniają, że rosyjski program nie jest jeszcze na tak zaawansowanym etapie. "WSJ" zwrócił uwagę, że niezależnie od tego Cosmos 2553 wciąż krąży wokół Ziemi.
Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, w lutym przewodniczący Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów Mike Turner ostrzegał przed "poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego". Natomiast Agencja Reutera donosiła, że dwa źródła powiązane z przewodniczącym potwierdziły, że zagrożenie jest związane z "operacjami Rosji w przestrzeni kosmicznej". Więcej informacji znajduje się w artykule: "USA. Alarm po ujawnieniu danych wywiadu. "Poważne zagrożenie bezpieczeństwa narodowego".