- Musimy iść razem. Wszyscy razem, dopiero wtedy to decydujące zwycięstwo będzie możliwe. Ale to "wszyscy razem" odnosi się także do pewnej propozycji, pewnego planu. Planu, który ma oznaczać pewną zmianę na naszej politycznej scenie. Wiem, że bardzo trudną do uzyskania, taką, która być może zostanie odrzuca, a nawet na pewno, ale trzeba o niej mówić. To jest zmiana, która ma dotyczyć uzyskania pewnej jedności, ponadpolityczności, ponadpartyjności w stosunku do kwestii, które uznajemy za zasadnicze, najważniejsze - mówił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński.
- To jest siedem razy "tak", ale to naprawdę nie dlatego, że mamy siódmy numer listy. To wynika ze względów merytorycznych, a nie z tego, jak nam wypadło losowanie. Gdyby, na przykład, znów była jedynka, to wcale by z tego nie wynikało, że jest jedna sprawa. Gdyby to była dwójka, to nie wynikałoby, że są dwie. Ale akurat siedem chyba pokrywa wszystkie kwestie, które są dzisiaj w Polsce najważniejsze - dodał.
- Pierwsza z nich to "tak dla rozwoju". To znaczy "tak" dla wielkich inwestycji. "Tak" dla CPK, dla pogłębienia Odry, dla portu kontenerowego w Świnoujściu, "tak" dla atomu. To jest niesłychanie ważne. My musimy mieć energię atomową, nie tylko w tych wielkich elektrowniach, ale też małych - zaznaczył Kaczyński.
Kolejne punkty planu PiS to "tak" dla polskiej wsi, bezpieczeństwa, polskiego złotego, wolności, zatrzymania podwyżek i obrony polskich granic.
- Koniec z prześladowaniem polskiej wsi, to przede wszystkim oznacza odrzucenie Zielonego Ładu (...). Zielony Ład do kosza - przekonywał były premier. Kaczyński mówił też o "tak" dla polskich zbrojeń, "tak" dla 4 proc. PKB na obronność. Nie wykluczył jednak, że w przyszłości te wydatki powinny wzrosnąć do 6 proc., jeśli byłaby taka konieczność.
- Czy trzeba było znosić uwolnienie VAT-u na żywność i podnosić go o 5 proc.? (...) Musimy jasno powiedzieć: nie ma zgody na zaniechanie tej polityki, która powstrzymywała w Polsce wzrost cen. Taka polityka to różnego rodzaju tarcze, taką tarczą było właśnie zniesienie VAT-u na żywność. Przede wszystkim te tarcze dotyczyły energetyki, mechanizmu, który szczególnie wpływa na ceny. To ma być wycofywane - dodał Kaczyński.
Prezes PiS zaznaczył też, że zauważył "cofanie się wolności słowa" i coraz większą liczbę ograniczeń, m.in. w internecie. - Obserwujemy także niedopuszczanie do różnego rodzaju możliwości spotkań na uczelniach, w innych instytucjach dla ludzi, którzy mają inne poglądy niż tzw. główny nurt. Mamy do czynienia z aktami szaleństwa, kiedy maleńka mniejszość narzuca obyczaje większości. Na Uniwersytecie Warszawskim nie ma studentek i studentów. Są osoby studenckie - dodał.
- Musimy jeść to, co chcemy. Jak komuś odpowiada kotlet, dajmy na to, z tego robactwa, którego się używa przy łowieniu ryb, jego sprawa. Może próbować, ale przymusu takiego być nie może, w żadnym wypadku. Jeżeli ktoś chce jeździć samochodem elektrycznym, który się bardzo ładnie pali, intensywnie, to też może, ale to nie może być przymus - przekonywał Jarosław Kaczyński.