Lai Ching-te został zaprzysiężony na nowego prezydenta Tajwanu w poniedziałek 20 maja. To członek tajwańskiej Demokratycznej Partii Postępowej, który wcześniej sprawował urząd wiceprezydenta. Ching-te jest więc zwolennikiem niezależności od Chin. W swoim pierwszy przemówieniu jako głowa państwa 31-krotnie użył słowa "demokracja", wskazując na różnicę między Tajwanem a Chinami - wylicza "The Guardian".
Lai Ching-te wezwał Chiny do przerwania swoich wrogich działań na Tajwanie oraz do pomocy w utrzymaniu pokoju w regionie. - Chcę wezwać Chiny, by przestały zastraszać Tajwan politycznie i militarnie, by wzięły globalną odpowiedzialność i razem z Tajwanem pracowały ciężko nad utrzymaniem pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej i w regionie, by świat nie musiał bać się o wybuch wojny - mówił Lai cytowany przez Reutersa. - Wspólne korzyści i prosperujące współistnienie mogłyby być wspólnymi celami... Mam nadzieję, że Chiny stawią czoła istnieniu Republiki Chin (oficjalna nazwa Tajwanu - red.) - dodał nowy prezydent.
Chcemy zadeklarować to przed światem: Tajwan nie pójdzie na ustępstwa w sprawie demokracji oraz wolności. Pokój jest jedyną opcją a dobrobyt naszym celem pozwalającym na długotrwały pokój i stabilność
- mówił Lai.
Decydujemy nie tylko o przyszłości naszego narodu, ale o przyszłości świata
- kontynuował nowy przywódca Tajwanu, odnosząc się nie tylko do globalnej geopolityki, ale też tego, jak ważny jest jego kraj jako jedna z większych gospodarek oraz kluczowy element w łańcuchu dostaw zaawansowanych półprzewodników. Rząd Lai ma skupić się na czterech kluczowych sektorach: półprzewodnikach, sztucznej inteligencji, obronności, bezpieczeństwie i nadzorze oraz nad komunikacją nowej generacji.
Chiny nazywają Laia "groźnym separatystą", który przyniesie Tajwanowi "wojnę i upadek". W niedzielę wspierana przez chiński rząd gazeta "Global Times" pisała, że Lai może "coraz bardziej i bardziej prowokować", gdy tylko przejmie urząd. Chiny jednak nie zareagowały oficjalnie na przemówienie prezydenta Tajwanu.
Państwo Środka zwiększyło presję na Tajwan, odkąd Lai wygrał styczniowe wybory. Regularnie w okolice wyspy wysyłane są jednostki lotnicze oraz morskie. Nowy przywódca Tajwanu mówił, że ludzie muszą patrzeć realistycznie na zagrożenie ze strony Chiny i wykazać się determinacją do obrony.
Obywatele, naszym ideałem jest dążenie do pokoju, ale nie możemy mieć złudzeń. Zanim Chiny zrezygnują z użycia siły, musicie zrozumieć, że nawet jeśli zaakceptujemy ich wszystkie warunki i oddamy swoją niezależność, ambicje Chin, by zaanektować Tajwan, nie znikną
- mówił Lai.
W poniedziałek minister obrony narodowej Tajwanu w swoim codziennym raporcie poinformował o chińskiej aktywność w minionych 24 godzinach. W tym czasie sześć chińskich samolotów przekroczyło linię mediany w Ciśnienie Tajwańskiej, która w przeszłości była umowną granicą między wyspą a kontynentem, ale której obecnie Chiny nie uznają.
Tylko 12 państw na świecie wciąż uznaje Tajwan jako kraj i utrzymuje z nimi stosunki dyplomatyczne. To wyniki polityki Jednych Chin - formalne uznanie Tajwanu oznacza zerwanie bliskich stosunków z Pekinem. Dlatego też Tajwanu nie uznają USA, choć nieformalnie są najbliższym sojusznikiem wyspy i dostarczają tam m.in. najnowocześniejsze uzbrojenie.