Gigantyczny kryzys finansowy i ucieczka kapitału z Polski, inflacja o trudnej do określenia skali, odcięcie Europy od miażdżącej ilości komponentów - od składników leków, przez czipy i elektronikę, po kable i podstawowe surowce
- tak o skutkach ewentualnej wojny na Pacyfiku pisze Jakub Jakóbowski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Ukraina toczy wojnę z Rosją, Unia Europejska dyskutuje nad przestawieniem gospodarki na tryb wojenny, Izrael toczy konflikt z Hamasem, w którym giną tysiące Palestyńczyków. Nie da się nie zauważyć rosnących napięć na całym świecie. Główny rozgrywający, Stany Zjednoczone, żywo debatuje w tej nerwowej atmosferze, czy kontynuować obrany kurs interwencjonistyczny, czy przyjąć politykę izolacjonistyczną (czego domaga się kandydat na prezydenta Donald Trump, a sprzeciwia obecny prezydent i także kandydat Joe Biden). W tle tego wszystkiego na horyzoncie majaczy jeszcze jeden konflikt, który tli się od bardzo dawna i który może bardzo namieszać.
Abstrahując na chwilę od tego, czy chińska gotowość oznacza wolę, a także od mnogości scenariuszy wokół Tajwanu, powiedzmy jedno: wojna na Pacyfiku to unikatowe, jedno na stulecie okno możliwości dla Rosji
- pisze Jakub Jakóbowski.
Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich zauważa, że jeśli doszłoby to wojny na Pacyfiku, to Stany Zjednoczone musiałyby rozciągnąć swoje zasoby na dwa teatry działań wojennych, a może nawet na trzy, bo w grę wchodzi jeszcze potencjalny konflikt Izraela z Iranem. To jego zdaniem może natomiast doprowadzić w Europie i Polsce do poważnych problemów gospodarczych i deficytów kluczowych produktów, jak wymienione już leki czy elektronika. Taka sytuacja byłaby są szansą dla Rosji.
Tak wyglądać będą warunki, w których operować będzie wówczas Rosja w Europie - mając do tego za plecami sojusznicze Chiny, w pełni totalitarne, toczące wielką wojnę, które o nikogo na Zachodzie już nie dbają, i którym na nikim nie zależy
- podsumowuje Jakóbowski.
Ekspert podkreśla, że nie chce straszyć wojną światową, bo wówczas logika zdarzeń była inna. Zauważa jednak, że Chiny są inne niż Rosja i stawka jest "wielokrotnie wyższa", dlatego warto myśleć o nadchodzących konfliktach szerzej, niż tylko tunelowe widzenie "NATO kontra Rosja".
Unia Europejska zaczyna coraz lepiej rozumieć zagrożenie płynące z kierunku rosyjskiego. Na startującym dziś szczycie będą dyskutowane możliwości przestawienia gospodarki na tryb wojenny. Na stole jest między innymi propozycja wypuszczenia wspólnych europejskich obligacji wojennych. W liście Charlesa Michela, przewodniczącego Rady Europejskiej, wystosowanym przed szczytem próżno jednak szukać zabezpieczenia kwestii, o których pisał Jakub Jakóbowski. Pojawiają się jedynie ogólnikowe tematy koordynacji strategii makroekonomicznych oraz wezwanie, do wykazania się determinacją w celu stworzenia pogłębionej unii rynków kapitałowych. "To inicjatywa UE mająca stworzyć prawdziwie jednolity rynek kapitałowy w całej UE. Ma zapewnić przepływ inwestycji i oszczędności między wszystkimi państwami członkowskimi z korzyścią dla obywateli, firm i inwestorów" - czytamy na stronie UE.
Nie znaczy to jednak, że Unia nie zaadresowała problemów z produkcją. Zrobiła to, dlatego powstała "Nowa strategia przemysłowa dla Europy", która ma wspierać rozwój i powrót produkcji do państw Wspólnoty w najważniejszych, nowoczesnych dziedzinach. Będą to m.in.:
Komisja Europejska zaproponowała też Chips Act, czyli program zwiększenia produkcji półprzewodników w Unii Europejskiej, na który mają być przeznaczone 43 mld euro. To wszystko jednak pieśń przyszłości, a problemy, które mają rozwiązać unijne programy, wybrzmiałyby z wielką siłą już teraz, jeśli Chiny zaatakowałyby Tajwan. A nie wszyscy wierzą, że plany Unii nie spalą na panewce.
- W czasie pandemii Unia zorientowała się, jak mocno uzależniła się od produkcji w krajach trzecich, a szczególnie w Chinach. Wstępne deklaracje nie przyniosły jednak do dziś zapowiadanych efektów. Słuszne cele gospodarcze związane z odzyskaniem suwerenności gospodarczej przez Europę stłamsiła kalkulacja ekonomiczna, znów oparta na poszukiwaniu najniższej ceny. Ponadto Unia wykazała się bezwładnością i egoizmami narodowymi głównych europejskich graczy oraz podległością ideologiom, niesprzyjającym rozwojowi przemysłu na kontynencie - mówiła w listopadzie dla wnp.pl dr Katarzyna Agnieszka Obłąkowska ze Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika oraz Kolegium Nauk Ekonomicznych i Zarządzania w Warszawie.