Akcjonariusze Boeinga zatwierdzili pakiet wynagrodzenia w wysokości 33 mln dolarów za 2023 rok dla odchodzącego prezesa firmy Dave Calhouna - donosi CNN. To największa taka wypłata w historii spółki i wzrost aż o 45 proc. względem 2022 roku, kiedy to Calhoun dostał aż 22,6 mln dolarów. Większość pakietu stanowią akcje o obecnej wartości 30 mln dolarów.
David Calhoun objął stery Boeinga w 2020 roku. W marcu zapowiedział, że odejdzie z firmy do końca 2024 roku. Na największy w historii pakiet udziałowcy zgodzili się w piątek 17 maja na corocznym spotkaniu udziałowców. Premia mogłaby być jeszcze większa. Calhoun powiedział jednak, że odmówił przyjęcia 2,8 mln dolarów nagrody motywacyjnej. To nie koniec potoku pieniędzy dla prezesa Boeinga. Gdy odejdzie zgarnie jeszcze 45 mln dolarów w akcjach i opcjach na akcje.
Boeing po incydentach z 2018 i 2019 roku ma cały czas kłopoty finansowe. W ciągu ostatnich pięciu lat firma odnotowała 31 mld dolarów strat, a prognozy wskazują na dalsze problemy z płynnością. Powodem są poważne awarie z ostatnich lat.
Na poważnie kłopoty Boeinga zaczęły w 2019 roku, gdy w przeciągu pół roku doszło do dwóch katastrof samolotów producenta (loty Lion Air Flight 610 w październiku 2018 i Ethiopian Airlines Flight 302 w marcu 2019 roku), w których zginęło łącznie 346 osób. W ostatnich miesiącach o firmie znów jest głośno, po tym jak w styczniu lot Alaska Airlines, musiał awaryjnie lądować, ponieważ na wysokości ponad 4800 metrów wyrwane zostały drzwi awaryjne. Maszyna wraz ze 177 pasażerami oraz załogą wylądowała bezpiecznie w Portland. W wyniku zdarzenia uziemiono wszystkie Boeingi 737 MAX 9.
Oprócz kłopotów związanych z incydentem Alaska Airlines pojawiły się problemy z produkcją 737 MAX. Ta spowolniła w ostatnich tygodniach z powodu wzmożonych kontroli amerykańskich regulatorów w fabrykach. Samoloty 737 MAX to hit sprzedażowy Boeinga.