Boeing 737-800 amerykańskich linii Southwest Airlines wystartował w niedzielę (7 kwietnia) z lotniska Denver w stanie Kolorado. Samolot dotrzeć miał na lotnisko w Houston w stanie Teksas. Już na samym początku lot musiał zostać jednak przerwany z powodu niebezpiecznego incydentu. Podczas startu pokrywa jednego z silników oderwała się i uderzyła w klapę skrzydła - informuje CNN.
Dziennikarze dotarli do nagrania rozmowy z wieżą kontroli lotów. Jeden z pilotów relacjonuje na nim, że pasażerowie słyszeli, jak "coś głośno uderzyło w skrzydło". W związku z incydentem boeing musiał natychmiast zawrócić i dokonać awaryjnego lądowania na lotnisku, z którego startował. Samolot odleciał około godziny 7.49 czasu lokalnego, a wrócił na miejsce o 8.15. Przed awaryjnym lądowaniem wzniósł się na wysokość około trzech kilometrów.
Boeingiem podróżowało łącznie 135 pasażerów oraz pięciu członków załogi. W wyniku wypadku nikt nie został poszkodowany. Southwest Airlines podstawiły nowy samolot, którym pasażerowie dotarli do Houston z około trzygodzinnym opóźnieniem. W mediach społecznościowych pojawiły się nagranie pasażerów przedstawiające odrywającą się pokrywę silnika.
"Przepraszamy za niedogodności związane z opóźnieniem. Bezpieczeństwo naszych klientów i pracowników jest naszym największym priorytetem. Nasze zespoły obsługi technicznej sprawdzają stan samolotu" - czytamy w oświadczeniu wystosowanym przez linie lotnicze.
Śledztwo w sprawie awarii rozpoczęła Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). Jej przyczyny nie zostały dotychczas ustalone. Agencja Reutera przypomina jednak, że nie jest to odosobniony przypadek. Dziennikarze wskazują, że w ubiegłych trzech dekadach doszło do kilkudziesięciu podobnych zdarzeń. Do większości podobnych awarii dochodziło właśnie w przypadku samolotów Boeing 737.
Od początku 2024 roku doszło do kilku głośnych awarii w samolotach koncernu lotniczego Boeing. W styczniu Boeing 737 MAX 9 linii lotniczych Alaska Airlines musiał lądować awaryjnie po tym, jak na wysokości ponad 4800 metrów z maszyny oderwały się drzwi awaryjne. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu wykazała, że usterka była wynikiem niedopatrzenia podczas produkcji. W fabryce Boeinga w samolocie nie zamontowano bowiem czterech kluczowych śrub. Więcej na ten temat w poniższym artykule:
Jak informowaliśmy na next.gazeta.pl, czarna passa koncernu przyczyniła się do rezygnacji prezesa Dave'a Calhouna, który wziął na siebie odpowiedzialność za incydenty. W ostatnim czasie o sprawie ponownie zrobiło się głośno, gdy ujawniono, że pomimo problemów Boeinga, prezes może otrzymać zawrotne wynagrodzenie sięgające kilkudziesięciu milionów dolarów. Więcej na ten temat w artykule: "Firma w tarapatach, prezes odchodzi. Na pocieszenie dostanie 33 miliony dolarów".