- Zmiany są konieczne, bo inaczej padniecie, ale wolałbym, żeby to nie była konfrontacja typu: załoga strajkuje, prezes nie wie, co zrobić, a ja załamuję ręce, tylko żebyśmy wspólnie usiedli i zastanowili się, w jaki sposób wprowadzić zmiany możliwie bez ludzkich strat. A jak będą potrzebne takie bolesne decyzje, to jak znaleźć sposób łagodzenia skutków - mówił w piątek Donald Tusk, odpowiadając na pytanie o sytuację w Poczcie Polskiej, która ma wielkie problemy finansowe. Mówi się, że w straty spółki sięgają ponad 745 mln zł.
Do wspominanych "ludzkich start" może jednak dojść. Według związkowców z pocztowej Solidarności, zarząd Poczty Polskiej planuje zwolnić około 10 tysięcy pracowników. Wystosowali w tej sprawie apel do prezydenta Andrzeja Dudy, w którym przekonują, że jeśli tak się stanie, to spółka straci zdolność operacyjną do świadczenia podstawowych usług, a to pierwszy krok do jej likwidacji.
"W trosce o los najstarszego polskiego przedsiębiorstwa i ponad 60 tysięcy jego pracowników. Zwracamy się do pana prezydenta z prośbą o udzielenie zdecydowanego wsparcia w walce o powstrzymanie bezmyślnej transformacji, będącej faktycznie początkiem likwidacji Poczty Polskiej" - wskazano w liście do prezydenta. Zagrożono nawet strajkiem.
Związkowcy przeprowadzili już dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Bogumił Nowicki, przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Poczty Polskiej zapowiedział, że jeżeli mediacje z zarządem spółki nie zakończą się pozytywnie, to związkowcy zorganizują "kolejne, większe akcje mające na celu zatrzymanie planowanej restrukturyzacji oraz poprawę warunków pracy".
Wiem o możliwym strajku i będę prosił o bardzo poważną rozmowę prezesa Mikosza. Będę chciał usłyszeć od niego uczciwy i pilny raport z tego, jak wykorzystał te tygodnie, od kiedy jest tam prezesem
- mówił Donald Tusk, cytowany przez bankier.pl.
Sebastian Mikosz, który pełni rolę prezesa Poczty Polskiej, zdradził ostatnio, że spółka musi znaleźć oszczędności rzędu 800 mln zł. A żeby wyjść na plus - około miliard złotych. Jego pomysłem na zdobycie takich pieniędzy, oprócz zwolnień grupowych, jest rozszerzenie działalności Poczty. Chodzi m.in. o połączenie z Orlen Paczką, aby dostarczać przesyłki m.in. do automatów paczkowych oraz przenieść część urzędniczych formalności gminnych do placówek pocztowych. Budynki Poczty Polskiej chciałby także zaaranżować na przedszkola.
- Jest potrzebne postawienie poczty nie na jednym produkcie. Nazwałbym to strategią stonogi. My musimy stanąć na kilku albo kilkunastu nogach - opowiadał w rozmowie z money.pl, którą dokładnie opisywaliśmy w tym artykule. W rozmowie z PAP-em mówił, że gdy objął stanowisko prezesa w lutym, Poczta Polska była "w stanie śmierci klinicznej". Tłumaczył, że aby uratować Pocztę Polską "trzeba ją wymyślić na nowo".