Partie prawicowe mogą zdobyć w europarlamencie około 150 z 720 mandatów - podaje CNN. I choć ugrupowania centrowe nadal będą miały większość, wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego stanowią pewien sygnał ostrzegawczy.
Ursula von der Leyen ogłosiła w niedzielę zwycięstwo centroprawicy w eurowyborach. - Jesteśmy najsilniejszą partią, jesteśmy kotwicą stabilności, a wyborcy uznali nasze przywództwo przez ostatnie pięć lat. To wspaniała wiadomość dla nas wszystkich. Bez nas nie da się stworzyć większości i razem z innymi zbudujemy bastion przeciwko skrajnej lewicy i skrajnej prawicy. Powstrzymamy ich, to pewne - mówiła szefowa Komisji Europejskiej.
CNN przypomina jednak, że w trzech dużych krajach Unii Europejskiej: Francji, Włoszech i Niemczech wygrały ugrupowania prawicowe, niekiedy skrajnie prawicowe. Tak jak nad Sekwaną, gdzie triumfuje Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen. W reakcji na ten rezultat prezydent Emmanuel Macron rozwiązał Zgromadzenie Narodowe i ogłosił przedterminowe wybory do niższej izby parlamentu. W Niemczech na drugim miejscu zameldowała się Alternatywa dla Niemiec (AfD), a we Włoszech zwyciężyła partia "Bracia Włosi" premierki Giorgii Meloni. Trzeba też podkreślić triumf skrajnej prawicy w Austrii - było to jej pierwsze zwycięstwo w ogólnokrajowych wyborach. W prawo skręciła także Belgia. Zwyciężyli tam umiarkowani flamandzcy nacjonaliści z partii N-VA.
- Można powiedzieć, że na razie rynek się leciutko zdenerwował, bo euro nieco traci do dolara. W poniedziałek rano było to 0,5 proc., teraz jest to 0,4 proc. Przede wszystkim jest to wynik rozwiązania we Francji Zgromadzenia Narodowego. Istnieje zagrożenie, iż Zjednoczenie Narodowe pani Le Pen może objąć władzę. Jeśli chodzi o same wybory, jak się spojrzy na skład Parlamentu Europejskiego, to tam niewiele się zmieniło. Ponad 400 miejsc w dalszym ciągu mają ci, którzy są uznawani za demokratów, i ci którzy do tej pory rządzili. W związku z tym Ursula von der Leyen najpewniej będzie nadal szefową Komisji Europejskiej - komentuje w rozmowie z Next.gazeta.pl Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Jego zdaniem bardzo dobre wyniki ugrupowania Le Pen we Francji, AfD w Niemczech, czy "Braci Włochów" spowodują, że politycy z centrum "będą przyjaźniej spoglądali na postulaty prawej strony" niż dotychczas. - Będą niejako zarażani tymi postulatami, bo widzą, w którym kierunku idzie sympatia wyborców. To oczywiście będzie powodowało wycofywanie się z wielu postulatów Zielonego Ładu i ich urealnianie, bo odchodząca KE miała bardzo idealistycznie podejście i nie brała pod uwagę tego, co sądzą o tym społeczeństwa. Po drugie, należy spodziewać się bardziej stanowczego stanowiska w stosunku do migracji. We mnie ciągle tkwi to, co przeczytałem trzy lata temu, czyli raport Banku Światowego. W tym dokumencie przewidywał on, że do 2050 r. z powodu zmian klimatycznych 216 milionów ludzi będzie chciało zmienić miejsce zamieszkania - dodaje.
Ekspert mówi także, że w najbliższym czasie nie powinniśmy raczej spodziewać się większych zawirowań związanych ze złotym. - Dużo zależy od wyborów we Francji. Załóżmy, że Le Pen przegra, to wtedy euro odzyska siły i złoty zacznie się umacniać. Tak to zawsze działa: im mocniejsze euro, tym lepiej dla złotego. Natomiast jeśli Le Pen wygra, i to przekonywująco, to wtedy będzie odwrotnie - mówi ekspert, ale dodaje, że w dłuższej perspektywie złoty powinien się umacniać.