Koncern zbrojeniowy Lockheed Martin zaoferował Polsce produkcję rakiet GMLRS do systemów artylerii rakietowej HIMARS - podał portal Defense News. Rzecznik amerykańskiej firmy miał przekazać, że rakiety mogą zostać wyprodukowane w zakładach Mesko, spółce zależnej Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
- Wstępna produkcja, prawdopodobnie oparta na zestawach dostarczonych z USA, mogłaby rozpocząć się w 2026 r. - dodał rzecznik amerykańskiego koncernu zbrojeniowego. Defense News podkreśla, że oferta pojawia się m.in. w związku z podpisaniem we wrześniu ubiegłego roku przez ówczesnego ministra obrony umowy ramowej o zakupie do 486 wyrzutni HIMARS. Szef resortu obrony mówił już wtedy, że celem naszego kraju jest "polonizacja" tych systemów, wtedy też padały deklaracje o współprodukcji rakiet GMLRS. - Umowa, którą zatwierdziłem, przewiduje polonizację HIMARS-ów, a więc transfer technologii. Naszą ambicją jest to, żeby wyrzutnie były osadzone na polskich podwoziach, naszą ambicją jest, żeby system zarządzania polem walki też był polski, będziemy też współprodukować rakiety - mówił Mariusz Błaszczak. Wyrzutnie będą montowane na podwoziu Jelcza, a polski Topaz będzie systemem zarządzania polem walki. Portal odnotowuje przy tym, że po podpisaniu umowy ramowej zmienił się rząd w Polsce i do tej pory nie podpisano umowy końcowej.
Przypomnijmy, że wcześniej nasz kraj, na mocy kontraktu podpisanego w lutym 2019 r., zakupił już 20 wyrzutni HIMARS za około 414 mln dolarów. Amerykański Departament Stanu wydał w poprzednim roku zgodę na sprzedaż Polsce łącznie do 9 tys. rakiet GMLRS w trzech wariantach. W tym podstawowym pocisk posiada zasięg do około 70 kilometrów. Pierwsze wyrzutnie HIMARS trafiły nad Wisłę w ubiegłym roku.
Kontrakt obejmuje dostawy wyrzutni dalekiego zasięgu, pakiet logistyczny i szkoleniowy oraz pakiet pocisków zarówno tych o zasięgu do 70 kilometrów, jaki i tych do rażenia celów wroga na dystansie 300 kilometrów.