22 mln zł odszkodowania dla Marka Kubali. Prokuratoria: Nie należy mu się nawet 1 zł

Po 23 latach walki sąd przyznał przedsiębiorcy Markowi Kubali 22 mln zł odszkodowania. Tymczasem Prokuratoria Generalna, która złożyła apelację od wyroku, ma w tej sprawie zupełnie inne zdanie.
Marek Kubala
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Wyborcza.pl

Brak podstaw, błędna opinia biegłego, sprawa była już osądzona - takie są główne zarzuty Prokuratorii Generalnej do 22 mln zł odszkodowania dla Marka Kubali, byłego dilera Seata. Do treści apelacji Prokuratorii Generalnej wobec wyroku Sądu Okręgowego w Sieradzu, który przyznał przedsiębiorcy 22 mln zł odszkodowania, dotarł "Puls Biznesu"

Zobacz wideo

Prokuratoria Generalna nie zgadza się z wyrokiem sądu ws. Marka Kubali

"PB" podaje, że prawnicy Prokuratorii Generalnej wytoczyli najcięższe działa i uważają, że Markowi Kubali nie należy się nawet 1 zł. "Sąd całkowicie zlekceważył zasady dotyczące ustalania związku przyczynowego, uznając, że normalnym następstwem tymczasowego aresztowania w wymiarze 17 dni, nieingerującego w działanie przedsiębiorstwa, jest doprowadzenie do upadłości" - argumentują. Ponadto prawnicy PG podnoszą wobec sądu okręgowego tzw. powagę rzeczy osądzonej, czyli to, że dana sprawa może być tylko raz osądzona w polskim sądzie. Uważają oni, że sprawa odszkodowania dla Marka Kubali została osądzona w 2018 r. przez sąd karny. Przedsiębiorca uzyskał wtedy 153 tys. zł za bezpodstawne aresztowanie - przypomina "Puls Biznesu".

Prawnicy PG nie zgadzają się ponadto z opinią biegłego, który stwierdził, że upadek firmy wałbrzyskiego dilera Seata nastąpił w wyniku jego aresztowania. "Opinia została sporządzona wadliwie przy wykorzystaniu niewłaściwych i w znacznej części nieweryfikowalnych oraz dowolnych założeń" - twierdzą. Na stanowisko Prokuratorii Generalnej Marek Kubala zareagował w emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych. 

Marek Kubala: Bezduszni urzędnicy Prokuratorii Generalnej

"Sąd Okręgowy w Sieradzu sprawiedliwym wyrokiem z 15 kwietnia 2024 r. stanął po mojej stronie, realizując art. 77 Konstytucji RP. Bezduszni urzędnicy Prokuratorii Generalnej stanęli po stronie pozwanego Sądu Okręgowego w Świdnicy, Sądu Rejonowego w Wałbrzychu i Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu! - czyli tych instytucji, które zniszczyły moje życie i doprowadziły do wielomilionowej szkody. To jest hańba i wstyd dla polskiego państwa, że urzędnicy bronią oprawców!" - napisał Marek Kubala na Facebooku.

"Ja już wygrałem, a reszta to tylko pieniądze, które szczęścia nie dają. Kiedy 13 grudnia 2000 r. bezprawnie mnie aresztowali, niszcząc moje życie i firmę, nie sądziłem, że ta walka potrwa ponad 23 lata. Dzisiaj to ja jestem zwycięzcą w nierównej sądowej walce" - pisał z kolei wałbrzyski przedsiębiorca po ogłoszeniu wyroku wydanego przez Sąd Okręgowy w Sieradzu. Proces, w którym pozwanym był Skarb Państwa, dotyczył 30 mln zł. Sąd przyznał Kubali 12 mln zł odszkodowania i łącznie z odsetkami dało to ok. 22 mln zł. 

Marek Kubala na początku wieku był właścicielem salonu Seata w Wałbrzychu. Zarzucono mu jednak m.in. przemyt pojazdów, zaniżanie ich wartości oraz korupcję. W grudniu 2000 r. do domu przedsiębiorcy wkroczyli zamaskowani i uzbrojeni policjanci. "O godz. 6 nad ranem wyprowadzili go w kajdankach. Kontrahenci się od niego odwrócili. Z dnia na dzień stracił wszystko, na co pracował" - opisywał sprawę portal money.pl.

Ostatecznie firma Kubali upadła, a sam przedsiębiorca popadł w ogromne długi - swoje straty wycenił ogółem na 50 mln zł. Przez długie lata walczył o udowodnienie swojej niewinności, ale sąd przyznał mu początkowo 153 tys. zł zadośćuczynienia za czas spędzony w areszcie. Przedsiębiorca został potem oczyszczony ze wszystkich zarzutów. Warto wspomnieć, że Marek Kubala stał się twarzą walki o reformę sądownictwa, w tle było m.in. wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej, która miała mu zagwarantować rzetelne rozpoznanie jego sprawy. 

Więcej o: