"Eskalacja bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa granicy, a w szczególności dla bezpieczeństwa, życia i zdrowia żołnierzy oraz funkcjonariuszy pełniących służbę w tym rejonie, wymusza konieczność podjęcia interwencji legislacyjnej mającej na celu uregulowanie kwestii usprawnienia działań tych formacji na granicy państwowej" - czytamy w projekcie ustawy wspierającej działania wojska, policji i Straży Granicznej.
Zmiany są reakcją rządu na śmiertelne ugodzenie nożem polskiego żołnierza na granicy, co zbiegło się w czasie także z doniesieniami o zatrzymaniu żołnierzy, którzy oddawali na granicy strzały ostrzegawcze w kierunku migrantów. Kluczowe zmiany dotyczą właśnie zasad użycia broni przez policjantów, żołnierzy i Straż Graniczą.
Do Kodeksu karnego wprowadzony ma zostać kontratyp, czyli okoliczność wyłączenia odpowiedzialności za przestępstwo popełnione w szczególnych warunkach. Oznacza to, że żołnierz, policjant lub funkcjonariusz Straży Granicznej, który "z naruszeniem zasad stosowania środków przymusu bezpośredniego lub użycia broni" wydaje rozkaz ich zastosowania, lub sam ich używa, nie popełnia przestępstwa. MON doprecyzowuje jednak, że może się tak stać tylko "jeżeli sytuacja wymaga natychmiastowego działania".
W projekcie ustawy wyszczególniono cztery wyjątki, w których użycie broni przez funkcjonariuszy będzie dopuszczalne. Chodzi o sytuacje:
"Mając na uwadze narastający w ostatnim czasie wzrost agresji ze strony nielegalnych imigrantów na granicy polsko-białoruskiej, w tym podejmowane przez uprawnione polskie służby działania związane z ich odpieraniem oraz uwzględniając potrzebę bezpośredniego zaangażowania policjantów do działań prewencyjnych na terenach nadgranicznych z Republiką Białorusi, konieczne jest nadanie Policji uprawnienia do użycia lub wykorzystania posiadanych na wyposażeniu środków przymusu bezpośredniego" - czytamy w uzasadnieniu.
Ponadto żołnierzom (a także policjantom i funkcjonariuszom Straży Granicznej) objętym postępowaniem karnym z powodu użycia środków przymusu bezpośredniego, broni lub innego uzbrojenia w związku z wykonywaniem zadań lub czynności będzie przysługiwał dostęp do profesjonalnego obrońcy (adwokata lub radcy prawnego) z urzędu. Natomiast w przypadku żołnierzy możliwe będzie nawet zrefundowanie kosztów niezbędnej pomocy prawnej.
Co więcej, ustawa daje zawieszonym żołnierzom możliwości zachowania prawa do pełnego uposażenia i dodatków. Dotyczy to jedynie tych żołnierzy, przeciwko którym wszczęto "postępowanie karne o przestępstwo popełnione w następstwie użycia środków przymusu bezpośredniego, broni lub innego uzbrojenia w związku z wykonywaniem zadań lub czynności służbowych".
Projekt ustawy ma być omawiany podczas środowego posiedzenia rządu. Obecnie został skierowany do Komitetu Stałego Rady Ministrów. Uwagi do niego zgłosił już Robert Brochocki, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji, gdzie ustawa została opublikowana. Jak czytamy w dokumencie, "w ocenie Rządowego Centrum Legislacji wprowadzenie niekaralności za użycie niezgodne z zasadami środków przymusu bezpośredniego lub broni albo broni palnej i innego uzbrojenia, których skutkiem może być pozbawienia życia człowieka, w sytuacji zamachu podejmowanego na dobro w postaci nienaruszalności granicy państwowej - wymaga ponownej analizy i zachowania proporcjonalności chronionych dóbr". Autor pisma wskazuje m.in., że "ochrona nienaruszalności granicy państwowej, niepowiązana z bezpośrednim i bezprawnym zamachem na życie żołnierza lub funkcjonariusza albo jakiejkolwiek innej osoby, nie wydaje się zaś usprawiedliwiać naruszenia dobra o dużo wyższej wartości, czyli życia człowieka".
Tymczasem aktywiści obawiają się, że nowe przepisy mogą doprowadzić do zwiększenia przemocy na granicy. O obawach związanych z wprowadzeniem proponowanych przez rząd zmian mówiła w rozmowie z Gazeta.pl Marysia Złonkiewicz z Fundacji Polska Gościnność/Chlebem i Solą, która zajmuje się organizowaniem wsparcia dla uchodźców i migrantów.
- Obawiamy się, że zwiększenie uprawnień na użycie broni przez żołnierzy przy jednoczesnym braku przeszkolenia w kierunku panowania nad stresem w sytuacji dynamicznej i bez używania kamer nasobnych, będzie skutkowało nadużyciami broni, rozwinięciem poczucia bezkarności i spirali przemocy i zagrozi cywilom, którzy są instrumentalnie wykorzystywani przez reżim Łukaszenki - mówiła.
Podobny sprzeciw wyraziła organizacja Amnesty International. - Instrumentalizacja migracji przez państwa ościenne nie oznacza, że same osoby migrujące muszą stanowić dla Polski zagrożenie. Rozwiązaniem na instrumentalizację migracji jest bezkompromisowe stosowanie praw człowieka, a nie rozluźnianie kryteriów używania broni palnej - tłumaczył Alexander Stachurski z Amnesty International dla Gazeta.pl.