Koszmar na pokładzie samolotu z Egiptu. W trakcie lotu zmarł pilot

Samolot lecący z Egiptu do Arabii Saudyjskiej musiał awaryjnie lądować. W trakcie lotu zmarł jeden z pilotów. Do sieci trafiło nagranie z momentu informowania pasażerów o sytuacji.
Lotnisko
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Podczas lotu z Kairu do miasta Taif w Arabii Saudyjskiej pasażerowie samolotu Airbus A320 należącego do prywatnej firmy Sky Vision Airlines usłyszeli od pilota przerażający komunikat. - Z powodu śmierci mojego brata i przyjaciela, kapitana Hassana, zmieniamy trasę lotu na lotnisko w Dżuddzie. Przepraszamy za niedogodności - powiadomił pilot. Historię opisał serwis "Egypt Independent".

Zobacz wideo Marek Belka: Zapominamy o dramatycznych finansach naszego przewoźnika

Pilot zmarł podczas lotu do Egiptu. Do sieci trafiło nagranie

Film z momentu, gdy ogłaszano tę tragiczną wiadomość, szybko zyskał popularność w mediach społecznościowych. Widać na nim przerażonych komunikatem pasażerów. 

Awaryjne lądowanie przebiegło bezproblemowo. Samolot musiał jednak wylądować około 200 km od miejsca docelowego. W Dżuddzie, gdzie wylądowano, wciąż znajdować się ma ciało pilota. Egipt nie rozpoczął jeszcze transportu jego ciała. Zanim mężczyzna zmarł, miał zgłaszać "problemy zdrowotne". Powodów jego śmierci nie podano. 

To nie pierwsza taka sytuacja. W 2023 roku samolot awaryjnie lądował w Krakowie

W ostatnich latach doszło do kilku podobnych sytuacji. W sierpniu zeszłego roku jeden z pilotów lotu z międzynarodowego lotniska w Miami (USA) do Santiago (Chile) źle się poczuł i poszedł do toalety, gdzie upadł. Znaleziono go nieprzytomnego. Doznał objawów związanych z zatrzymaniem akcji serca. Próbowano go reanimować, ale pomimo starań, pilot zmarł. 

Z kolei w styczniu 2023 roku jeden z pilotów samolotu linii lotniczych Ryanair z Londynu do Rzeszowa nagle stracił przytomność, a samolot zaczął drastycznie tracić wysokość. Drugi pilot natychmiast przejął stery i rozpoczął awaryjne lądowanie w Krakowie. Samolot wylądował na lotnisku w Balicach około godz. 22. Na miejscu czekali medycy, którzy natychmiast udzielili mężczyźnie pomocy. 

Więcej o: